Jacek Olobry - 9 Sty 1998, 03:00
Hej!
Za Zelazna Brama protestuja przeciwko budowie jakiegos biurowca u zbiegu
Marszalkowskiej i Krolewskiej. Powodem jest kilka drzew, ktore sa wg.
nich integralna czescia parku Saskiego.
Czegos tu nie rozumiem. Jezeli te drzewa sa integralana czescia
parku to dlaczego miedzy nimi a parkiem biegnie 100- metrowy pas z ulica
Marszalkowska? Tego juz chyba nie mozna nazwac integralna czescia parku?
Poza tym te drzewa maja byc przeniesione w inne miejsce, a nie wyciete.
Mieszkancy i tak maja blisko do parku (w ogolnosci) w porownaniu z
przewazajaca iloscia mieszkancow Warszawy. Czy tylko dla ich wygody,
tzn. aby nie musieli chodzic ze swoimi srajacymi i szczajacymi pieskami
100 metrow dalej Warszawa ma sie nie rozbudowywac? Po drugiej stronie
blokow maja takze spory pas zieleni. Ciekawe kiedy tam cos beda budowac?
;-)
Wg mnie to osiedle to jedno z najgorzej polozonych i wygladajacych
osiedli w Warszawie. Chyba dlatego nazywa sie Za Zelazna Brama. A skoro
tak sie nazywa i tak wyglada to nie lepiej zakryc ten kawelek od strony
chyba reprezentacyjnej ulicy Warszawy jaka jest Marszalkowska?
A moze lepiej przeniesc mieszkancow na obrzeza miasta, wyburzyc te
beznadziejne bloki i w ich miejscu stworzyc jakas zabudowe na miare
centrum stolicy kraju?!
Jak wszyscy dobrze wiemy, sytuacja taka powtarza sie przy kazdej
cholernej budowie. Oczywiscie my na tym nie tracimy, chociaz jak dobrz
pomyslec na te wszystkie rozprawy itd my placimy kase jako mieszkancy
stolicy. TRACI NA TYM WARSZAWA, czyli NASZE MIASTO. Przeciez to wszystko
jest robione poto, aby nam ulatwic zycie w tym balaganie! Czy ludzie
tego nie potrafia zrozumiec?
Jedynym chyba sposobem jest ignorowanie przez poszczegolne
instytucje (rady, sady... itd) tego typu spraw. Ale to chyba tylko moje
pobozne zyczenie :-((
A co wy na to?
PaJacek
Tadeusz Drabarek - 9 Sty 1998, 03:00
...
Marszalkowskiej i Krolewskiej. Powodem jest kilka drzew, ktore sa wg.
nich integralna czescia parku Saskiego.
Czegos tu nie rozumiem. Jezeli te drzewa sa integralana czescia
parku to dlaczego miedzy nimi a parkiem biegnie 100- metrowy pas z ulica
Marszalkowska? Tego juz chyba nie mozna nazwac integralna czescia parku?
Marszałkowska "przecina" park.
Poza tym te drzewa maja byc przeniesione w inne miejsce, a nie wyciete.
Mieszkancy i tak maja blisko do parku (w ogolnosci) w porownaniu z
przewazajaca iloscia mieszkancow Warszawy.
- To nie o to chodzi. Oni protestują dla zasady. Teraz przecież wszyscy
protestują.
Np. Przeciwko spalarni śmieci, przeciwko krematorium, przeciwko trasie
śiekerkowskiej, przeciwko trasie Świętokrzyskiej, przeciwko autostradzie
przez Ursynów, przeciwko budowie stacji metra, przeciwko przedłużeniu ul.
Banacha w stronę Alei Niepodległości (przez obrzeża Pola Mokotowskiego)-
Zatem i mieszkańcy osiedla Za Rzelazną Bramą MUSZĄ przeciwko czemuś
protestować.
-Należy tylko czekać aż zaczną się protesty przeciwko protestom itd. ;-)
Wg mnie to osiedle to jedno z najgorzej polozonych i wygladajacych
osiedli w Warszawie. Chyba dlatego nazywa sie Za Zelazna Brama. A skoro
tak sie nazywa i tak wyglada to nie lepiej zakryc ten kawelek od strony
chyba reprezentacyjnej ulicy Warszawy jaka jest Marszalkowska?
A moze lepiej przeniesc mieszkancow na obrzeza miasta, wyburzyc te
beznadziejne bloki i w ich miejscu stworzyc jakas zabudowe na miare
centrum stolicy kraju?!
TAK, TAK, TAK. Może nawet znaleźli by się sponsorzy, którzy w zamian za
teren (atrakcyjny - w samym środku miasta) wybudowali by dla tych ludzi
osiedla. Zyskali bny wszyscy: ludzie: nowe mieszkania, miasto-wygląd, nowe
biura, sklepy itp. itd.
Ale to nie przejdzie, zawsze się znajdzie ktoś komu by się to nie podobało i
kto będzie protestował.
Jak wszyscy dobrze wiemy, sytuacja taka powtarza sie przy kazdej
cholernej budowie. Oczywiscie my na tym nie tracimy, chociaz jak dobrz
pomyslec na te wszystkie rozprawy itd my placimy kase jako mieszkancy
stolicy. TRACI NA TYM WARSZAWA, czyli NASZE MIASTO. Przeciez to wszystko
jest robione poto, aby nam ulatwic zycie w tym balaganie! Czy ludzie
tego nie potrafia zrozumiec?
Nie potrafią, i nie należy się tym przejmować bo można zgłupieć- wszędzie
tyle głupoty, zacofania i egoizmu. Należy po prostu przyjąć, że niektórzy
ludzie NIE SĄ W STANIE NIEKTÓRYCH RZECZY POJĄĆ -tak jak niektórzy nie są w
stanie nauczyć się np. chemii czy fizyki - ich umysł tego nie obejmuje.
:-(((
(Z góry przepraszam wszystkich zainteresowanych -pewnie mają trochę racji-,
ale musiałem to z siebie wyrzucić)
Pozdrowienia dla wszystkich
Tadeusz Drabarek
Robert Maczek - 10 Sty 1998, 03:00
Za Zelazna Brama protestuja przeciwko budowie jakiegos biurowca u zbiegu
Marszalkowskiej i Krolewskiej.
_ciach_
Przeciez to wszystko
jest robione poto, aby nam ulatwic zycie w tym balaganie! Czy ludzie
tego nie potrafia zrozumiec?
Napisz prosze, gdzie mieszkasz, i jakie i gdzie nowe hotele/biurowce
wybudowano w twojej najblizszej okolicy. Napisz takze, prosze,
dlaczego sie z tego faktu tak bardzo cieszysz (bo chyba ci przeciez
cos wybudowali, prawda?) i jakie konkretnie czerpiesz z tego
ulatwienia dla twego zycia w tym balaganie. Moze twoje wyjasnienia
pomoga ludziom zrozumiec?
Robert Maczek - 10 Sty 1998, 03:00
_ciach_
Zatem i mieszkańcy osiedla Za Rzelazną Bramą MUSZĄ przeciwko czemuś
protestować.
_ciach_
Należy po prostu przyjąć, że niektórzy
ludzie NIE SĄ W STANIE NIEKTÓRYCH RZECZY POJĄĆ -tak jak niektórzy nie są w
stanie nauczyć się np. chemii czy fizyki - ich umysł tego nie obejmuje.
Czy mozna prosic o konkrety? Jakich konkretnie rzeczy ci ludzie nie sa
w stanie pojac?
Jacek Olobry - 10 Sty 1998, 03:00
Napisz prosze, gdzie mieszkasz,
Ochota 500 metrow od pl.Zawiszy...
i jakie i gdzie nowe hotele/biurowce wybudowano w twojej najblizszej
okolicy.
Hotel Sobieski z bankami PKO BP i PKO SA...
Napisz takze, prosze, dlaczego sie z tego faktu tak bardzo cieszysz
(bo chyba ci przeciez cos wybudowali, prawda?) i jakie konkretnie
czerpiesz z tego ulatwienia dla twego zycia w tym balaganie.
Mam dwa banki w ktorych mam konta pod samym nosem, poza tym dzielnica w
tej okolicy stala sie spokojniejsza, oraz dziura ktora wszesniej
straszyla teraz jest w pozyteczy sposob wykorzystana. Aha.. Jest takze
parking na ktorym niektorzy mieszkancy zostawiaja swoje autka na
noc...Jeszcze..?
BTW: Twoj list moge zaliczyc do tych z rodziny czepialskich, bo nic nie
wnosi do tego co poruszylem.
PaJacek
Adi - 10 Sty 1998, 03:00
Popieram w całej pełni i podpisuję się obiema rękami. A co do ulicy Marszałkowskiej, która "przecina" park, to w WOT na własne uszy słyszałem wypowiedź jakiegoś reprezentanta protestujących: "Te jezdnie [mowa o dwóch jezdniach Marszałkowskiej] powinny być USUNIĘTE". I co Wy na to ?!!!
Adi | Jeśli ogarnie Cię ochota do pracy |
Wladyslaw Los - 11 Sty 1998, 03:00
Hej!
Za Zelazna Brama protestuja przeciwko budowie jakiegos biurowca u zbiegu
Marszalkowskiej i Krolewskiej. Powodem jest kilka drzew, ktore sa wg.
nich integralna czescia parku Saskiego.
Czegos tu nie rozumiem. Jezeli te drzewa sa integralana czescia
parku to dlaczego miedzy nimi a parkiem biegnie 100- metrowy pas z ulica
Marszalkowska?
Odcinek laczacy Marszalkowska z placem bankowym i przecinajacy Ogrod
Saski zostal wykonany w czasie okupacji. Za komuny usunieto ogrodzenie
Ogrodu, przez co zniknela jego wyrazna granica.
Tego juz chyba nie mozna nazwac integralna czescia parku?
Ale historycznie jest to czesc Ogrodu i powinna podlegac ochronie.
Poza tym te drzewa maja byc przeniesione w inne miejsce, a nie wyciete.
Niemniej zniszcy to kolejny kawalek historycznej struktury miasta. Dla
okolicznych mieszkancow tez to wszystko jedno, skoro te drzewa im sie
zabierze.
Jak wszyscy dobrze wiemy, sytuacja taka powtarza sie przy kazdej
cholernej budowie. Oczywiscie my na tym nie tracimy, chociaz jak dobrz
pomyslec na te wszystkie rozprawy itd my placimy kase jako mieszkancy
stolicy. TRACI NA TYM WARSZAWA, czyli NASZE MIASTO.
Warszawa traci przede wszystkim na, trwajacym od wojny, niszczeniu
historycznej tkanki miasta, a ponadto na budowie coraz to nowych
koszmarnych budynkow, do ktorych nalezy tak zabudowa szalinowska, jak i
blokowiska, jak rowniez prawie wszystko co sie buduje obecnie. Nikt nie
zagwarantuje, ze budynki, ktore maja powstac w miejscu zniszczonej
czesci Ogrodu Saskiego nie beda rownie szpecic Warszawy jak osiedle za
Zelazna Brama.
Czy ludzie tego nie potrafia zrozumiec?
Mysle, ze zainteresowanie mieszkancow miasta,dzielnicy, czy ulicy ich
tradycja i przyszloscia jest w ustroju demokratycznym ich prawem jak
rowniez spolecznie korzystnym zjawiskiem.
Wladyslaw
Robert Maczek - 11 Sty 1998, 03:00
...
Ochota 500 metrow od pl.Zawiszy...
...
Hotel Sobieski z bankami PKO BP i PKO SA...
...
Mam dwa banki w ktorych mam konta pod samym nosem, poza tym dzielnica w
tej okolicy stala sie spokojniejsza, oraz dziura ktora wszesniej
straszyla teraz jest w pozyteczy sposob wykorzystana. Aha.. Jest takze
parking na ktorym niektorzy mieszkancy zostawiaja swoje autka na
noc...Jeszcze..?
BTW: Twoj list moge zaliczyc do tych z rodziny czepialskich, bo nic nie
wnosi do tego co poruszylem.
Wnosi, bo przeszedles do konkretow, a o to mi chodzilo.
Mieszkam w poblizu tej budowy, jakies 60m. Nie mieszkam najblizej, bo
ci to maja moze 10 metrow do plotu. W promieniu 500 metrow mamy tutaj
bankow pod dostatkiem. Postawienie tego biurowca niczego w okolicy nam
nie uspokoi, to nie tam zbiera sie element i nie tam czatowali
bandyci. Miejsce, na ktorym buduja, to nie byla dziura i nie
straszyla. To byl ladny kawalek zagospodarowanej zieleni. Po
wybudowaniu biurowca mozliwosci parkowania raczej sie znmniejsza, niz
zwieksza (jak np. stalo sie kolo Atrium Centrum na Jana Pawla). Jesli
znajdziesz inne argumenty _za_, to bardzo prosze, moze beda
przekonujace.
Nie czepiam sie, i nie atakuje Ciebie osobiscie. Polemizuje z Twoimi
pogladami, bo uwazam, ze akurat ta budowa to jest tylko degradacja
mojego otoczenia i moich warunkow zycia, bez zadnego zadoscuczynienia.
Mowie tylko od siebie, ale sadze, ze sporo innych osob takze odczuwa z
powodu tej budowy zagrozenie dla siebie i dla miasta jako miejsca
zycia dla ludzi.
Nie jestem przeciwko nowym budowom w centrum w ogole, sadze tylko, ze
kazdy przypadek nalezy starannie rozwazyc. Ten konkretny przypadek
roztrzygnieto zle, i nie jest jeszcze za pozno do odwrotu.
Jacek Fiok - 11 Sty 1998, 03:00
[...]
- To nie o to chodzi. Oni protestują dla zasady. Teraz przecież wszyscy
protestują.
Np. Przeciwko spalarni śmieci, przeciwko krematorium, przeciwko trasie
śiekerkowskiej, przeciwko trasie Świętokrzyskiej, przeciwko autostradzie
przez Ursynów, przeciwko budowie stacji metra, przeciwko przedłużeniu ul.
Banacha w stronę Alei Niepodległości (przez obrzeża Pola Mokotowskiego)-
Zatem i mieszkańcy osiedla Za Rzelazną Bramą MUSZĄ przeciwko czemuś
protestować.
-Należy tylko czekać aż zaczną się protesty przeciwko protestom itd. ;-)
Pięknie, pięknie powiedziane... a teraz małe pytanko - czy jesteśmy
specyficznym narodem (jakie cechy o tym świadczą, to jest do
przedyskutowania), czy wszyscy tak?
Grzegorz W. Fedorynski - 11 Sty 1998, 03:00
Mieszkam w poblizu tej budowy, jakies 60m. Nie mieszkam najblizej, bo
ci to maja moze 10 metrow do plotu. W promieniu 500 metrow mamy tutaj
bankow pod dostatkiem. Postawienie tego biurowca niczego w okolicy nam
nie uspokoi, to nie tam zbiera sie element i nie tam czatowali
bandyci. Miejsce, na ktorym buduja, to nie byla dziura i nie
straszyla. To byl ladny kawalek zagospodarowanej zieleni. Po
wybudowaniu biurowca mozliwosci parkowania raczej sie znmniejsza, niz
zwieksza (jak np. stalo sie kolo Atrium Centrum na Jana Pawla). Jesli
znajdziesz inne argumenty _za_, to bardzo prosze, moze beda
przekonujace.
Mam pytanie do Ciebie i do wszystkich mieszkających w ścisłym centrum:
Skoro tam jest wam tak źle to dlaczego mieszkania w centrum są tak
cholernie drogie? A jeżeli to tylko wam jest tam źle, to dlaczego nie
wykorzystacie olbrzymiej ceny swoich mieszkań i nie kupicie czegoś
większego z dala od banków i cywilizacji.
Ktoś kiedyś uczył mnie, że podstawowa zasada ekonomii brzmi: Nie można
mieć wszystkiego.
Nie czepiam sie, i nie atakuje Ciebie osobiscie. Polemizuje z Twoimi
pogladami, bo uwazam, ze akurat ta budowa to jest tylko degradacja
mojego otoczenia i moich warunkow zycia, bez zadnego zadoscuczynienia.
A dalczego uważasz, że jakiekolwiek zadośćuczynienie Ci się należy?
Mowie tylko od siebie, ale sadze, ze sporo innych osob takze odczuwa z
powodu tej budowy zagrozenie dla siebie i dla miasta jako miejsca
zycia dla ludzi.
To jest też moje miasto i życzę sobie, aby było w nim biur i banków pod
dostatkiem.
Nie jestem przeciwko nowym budowom w centrum w ogole, sadze tylko, ze
kazdy przypadek nalezy starannie rozwazyc. Ten konkretny przypadek
roztrzygnieto zle, i nie jest jeszcze za pozno do odwrotu.
To tylko Twoja bardzo subiektywna opinia.
Pozdrawiam,
Alojzy
Jacek Olobry - 12 Sty 1998, 03:00
Odcinek laczacy Marszalkowska z placem bankowym i przecinajacy Ogrod
Saski zostal wykonany w czasie okupacji. Za komuny usunieto ogrodzenie
Ogrodu, przez co zniknela jego wyrazna granica.
| Tego juz chyba nie mozna nazwac integralna czescia parku?
Ale historycznie jest to czesc Ogrodu i powinna podlegac ochronie.
Przy takim rozumowaniu dochodzimy do paranoji. Zaden murek, zeby nie wiem jak
byl zniszczony, nie powinien byc rozebrany, bo byl postawiony przed wojna. To
jest chyba chore.
| Poza tym te drzewa maja byc przeniesione w inne miejsce, a nie wyciete.
Niemniej zniszcy to kolejny kawalek historycznej struktury miasta. Dla
okolicznych mieszkancow tez to wszystko jedno, skoro te drzewa im sie
zabierze.
Warszawa, a zwlaszcza centrum nie moze byc muzeum w ktorym kazdy bedzie
"brudzil buty" bo nie mozna bylo czegos rozebrac. Rozumiem gdyby kazdy budynek
byl zabytkiem jak na Starym Miescie. Gdyby tak jak Stare Miasto wygladalo
Centrum Warszawy sam bylbym za tym, aby to zostawic. Pewnie mielibysmy wowczas
ladniejsza i wieksza starowke niz w Pradze. Ale nasze cenrtum to zlepek w
sumie nie wiadomo czego (jezeli chodzi o style). Dlatego uwazam, ze jednak
nalezaloby cos z tym zrobic.
| Jak wszyscy dobrze wiemy, sytuacja taka powtarza sie przy kazdej
| cholernej budowie. Oczywiscie my na tym nie tracimy, chociaz jak dobrz
| pomyslec na te wszystkie rozprawy itd my placimy kase jako mieszkancy
| stolicy. TRACI NA TYM WARSZAWA, czyli NASZE MIASTO.
Warszawa traci przede wszystkim na, trwajacym od wojny, niszczeniu
historycznej tkanki miasta, a ponadto na budowie coraz to nowych
koszmarnych budynkow, do ktorych nalezy tak zabudowa stalinowska,...
To jest nie do konca prawda. Wladza warszawy sie stara zrobic cos za cos.
Patrz budynek na przeciwko Teatru Wielkiego w miejscu gdzie stala "Gola Baba Z
Mieczem" :-))) Nie wyburzenie np. nieczynnych zakladow Norblina powoduje,
ze dobry teren pod inwestycje sie marnuje, nie mozna polozyc drugiej jezdni
ulicy Swetokrzyskiej, aby ulatwic zycie ludziom dojezdzajacym do centrum z
Woli itd. A wszystko dlatego, ze to zabytek. I co z tego. Nie mozna zyc caly
czas przeszloscia. Historie, nalezy pielegnowac, ale w jakis rozsadny sposob.
PaJacek
raf@fidonet.org.pl - 12 Sty 1998, 03:00
* (PL.REGIONALNE.WARSZAWA, Sun Jan 11 1998) Wladyslaw Los -All:
WLOdcinek laczacy Marszalkowska z placem bankowym i przecinajacy Ogrod
WLSaski zostal wykonany w czasie okupacji. Za komuny usunieto
Czy przed wojną nie było tam ulicy?
______________________________________________________________________________
rafal wiosna * Fido 2:480/33 * OS/2 v4 * "Załoga windy pozdrawia oczekujących"
Michal Jankowski - 12 Sty 1998, 03:00
Przy takim rozumowaniu dochodzimy do paranoji. Zaden murek, zeby nie
wiem jak byl zniszczony, nie powinien byc rozebrany, bo byl
postawiony przed wojna. To jest chyba chore.
Nie chyba, tylko na pewno.
Nie mozna wymienic nawierzchni na Zabkowskiej z kocich lbow (wyobraz
sobie halas ciezarowek na tym, wiem cos o tym, bo do niedawna
mieszkalem zaraz na rogu Okrzei) na asfalt, bo to nawierzchnia
historyczna.
Nie mozna zburzyc beznadziejnej klockowatej kamieniczki w ruinie na
Tamce, bo rzekomo dokumentuje ona oryginalna zabudowe tej ulicy. A ze
oryginalnie miala o jedno pietro mniej i zupelnie inna elewacje, to
juz sie nie liczy... W obecnej swojej formie to cos nie przedstawia
zadnej wartosci architektonicznej ani historycznej, po zburzeniu mozna
byloby postawic cos, co zasloni ohydna slepa sciane sasiedniej
kamienicy - to nie, musimy to chronic.
Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
samochody, ktore zniszcza zaraz potem chodniki, to, jak rozumiem,
zabytkowe beda?
Za to kino Moskwa trzeba bylo koniecznie zburzyc.
MJ
Jacek Olobry - 12 Sty 1998, 03:00
Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
samochody, ktore zniszcza zaraz potem chodniki, to, jak rozumiem,
zabytkowe beda?
Wg mnie caly Nowy Swiat powinien byc zamkniety dla ruchu kolowego, tzn
taksowek, autobusow itd. Wogole nie powinno byc tam ulicy poczawszy od Al.
Jerozolimskich do samego Placu Zamkowego.
Widzialem takie rozwiazanie w Linz'u w Austrii. Szeroka aleja a
jedynym srodkiem transportu na takiej ulicy byl tramwaj. Oczywiscie nie
taki jak nasz, tylko normalny zachodni tramwaj takiego typu jak jezdzil u
nas na trasie 36 przez rok wypozyczony bodaj z Berlina. Cichy, wygodny
itd. Motorniczemu tego tramwaju (w Linz'u) nie przeszkadzali ludzie
chodzacy po torach (zintegrowanych z chodnikiem). Gdy szedl ktos akurat po
torach, motorniczy nie dzwonil na przechodniow tylko jechal spokojnie za
nim. Oczywiscie predkosc tam byla ograniczona dla tramwajow, ale i kultura
motorniczych byla wielka.
U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej ale gdzie by mial
wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
PaJacek
Rafal Jerzy Wisniewski - 12 Sty 1998, 03:00
U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej
Chyba nie za bardzo - musieli by dorobic tez rozjazdy na rondzie de
Gaulle'a, a to jest niebezpieczne (patrz piatkowy wypadek) i tamowaloby
ruch na rondzie. Natomiast jest wiele waskich uliczek, na ktorych az sie
prosi o zamkniecie i zrobienie torow tramwajowych (tak jak jest to np. we
Wroclawiu)
ale gdzie by mial
wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
Dlaczego?
Rafal
*--------------------------------------------------------------------*
| Rafał Jerzy Wiśniewski - Student UW (3. rok mat. / 4. rok inf.) |
| " One and one still is one " R. Miles |
*--------------------------------------------------------------------*
Jacek Olobry - 12 Sty 1998, 03:00
| ale gdzie by mial
| wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
Dlaczego?
Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
PaJacek
Jacek P. - 12 Sty 1998, 03:00
U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej ale gdzie by mial
wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
Może w takim razie samochody akumulatorowe ?
Jacek P.
Jacek Olobry - 12 Sty 1998, 03:00
| U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
| zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej ale gdzie by mial
| wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
Może w takim razie samochody akumulatorowe ?
Ha, ha, ha! Inteligent sie znalazl!
PaJacek
Jacek P. - 12 Sty 1998, 03:00
| U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
| zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej ale gdzie by mial
| wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
| Może w takim razie samochody akumulatorowe ?
Ha, ha, ha! Inteligent sie znalazl!
PaJacek
Obawiam się, że nie rozumiem.
Widziałem w innych miastach komunikację
służącą tylko do obwożenia po starówce - to był Wiedeń zdaje się.
Nawet jeśli pomysł stworzenia takiej komunikacji
i to z taborem napędzanym elektrycznie nie przypadł Ci do gustu
lub wydaje się nieralny technologicznie, to nie widzę specjalnej
różnicy pomiędzy rozważaniem fikcji tramwajowej (bo niby kto
miałby te linie poprowadzić i kiedy - w 3. tysiącleciu ??),
a rozważaniem fikcji samochodów elektrycznych. W każdym razie
różnice te moim zdaniem nie uzasadniają tonu Twojej wypowiedzi.
Pozdrawiam
Jacek P.
News Room - 12 Sty 1998, 03:00
| ale gdzie by mial
| wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
| Dlaczego?
Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
PaJacek
Ten pomysl z tramwajem jest dobry. Sam kiedy so tym myslalem. Tylko ze
musialby jezdzic z Zamkowego za De Gaulla. Wylacznie , bo Miodowa to juz zbyt
wazna ulica , ktorej nie ma jak ominac. Tramwaje nie powinny miec petli takiej
motorniczy wszedl by do kabiny z drugiej strony. Zasada dzialania dokladnie
taka sama jak obecnie na stacji Politechnika z metrem. 4 tramwaje by
wystarczyly ze by cos jechalo co 5 minut. Tylko Swietokrzyska nalezaloby
wpusic nizej zeby sie nie krzyzowala z Nowym Swiatem a szla nizej. Jaki by byl
wtedy wspanialy deptak o ile oczywiscie Krakowskie by przebudowali jak Nowy
Swiat. Tylko ze takie cztery nowoczesne tramwaje , niskopodlogowe z drzwiami z
obu stron plus te przerobi to kosztowaloby fortune!!! Szkoda!!!
Pozdrawiam QbatZet
Tadeusz Drabarek - 12 Sty 1998, 03:00
Czy mozna prosic o konkrety? Jakich konkretnie rzeczy ci ludzie nie sa
w stanie pojac?
Tak, można prosić.
Oto odpowiedź: Nie są w stanie pojąć, że czasem dla dobra ogółu trzeba
zrezygnować z własnych egoistycznych "chciejstw". Bo metro, autostrada,
most, spalarnia idp. itp. będą służyć TAKŻE TYM co teraz protestują.
Tadeusz Drabarek
Tadeusz Drabarek - 12 Sty 1998, 03:00
Pięknie, pięknie powiedziane... a teraz małe pytanko - czy jesteśmy
specyficznym narodem (jakie cechy o tym świadczą, to jest do
przedyskutowania), czy wszyscy tak?
Nie wiem tego, ale nie wydaje mi się, żebyśmy byli narodem specyficznym.
Mimo to jakoś sobie na zachodzie z takimi protestami poradzono. Jaka jest
(poza Warszawą) stolica europejska bez metra, w jakim kraju nie buduje się
autostrad, w jakim kraju nie ma spalarni śmieci ? Niech mi ktoś odpowie na
takie pytania oraz na następujące: Jeżeli takie państwo istnieje to czy ma
być przykładem dla nas ?
Tadeusz Drabarek
raf@fidonet.org.pl - 12 Sty 1998, 03:00
* (PL.REGIONALNE.WARSZAWA, Sun Jan 11 1998) Grzegorz W. Fedorynski -All:
GWFMam pytanie do Ciebie i do wszystkich mieszkających w ścisłym
GWFcentrum: Skoro tam jest wam tak źle to dlaczego mieszkania w centrum
GWFsą tak cholernie drogie?
To proste -- wszędzie jest blisko...
______________________________________________________________________________
rafal wiosna * Fido 2:480/33 * OS/2 v4 * "Załoga windy pozdrawia oczekujących"
FIDEL - 12 Sty 1998, 03:00
wreszcie ktos odezwal sie z sensem...a juz stracilem nadzieje...
FIDEL - 12 Sty 1998, 03:00
A wybetonowac wszystko i wyasfaltowac i bedzie spokoj!
Gdyby wiecej osob myslalo w taki sposob jak Ty i Jacek Olobry to nie bylo
by Starowki, Lazienek itp.
Przeciez powszechnie wiadomo, ze te "murki", wybudowane "przed wojna", nie
sa nowoczesne, a domy ze szkla sa o wiele bardziej praktyczne,
energooszczedne, dzwiekochlonne itp.
Tylko, ze ja nie chcialbym mieszkac z Wami w miescie zbudowanym wg
Waszych zasad. I nawet bymtamnie jezdzil
vcard.vcf
< 1K Pobierz
Grzegorz W. Fedorynski - 12 Sty 1998, 03:00
| Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
| samochody, ktore zniszcza zaraz potem chodniki, to, jak rozumiem,
| zabytkowe beda?
Wg mnie caly Nowy Swiat powinien byc zamkniety dla ruchu kolowego, tzn
taksowek, autobusow itd. Wogole nie powinno byc tam ulicy poczawszy od Al.
Jerozolimskich do samego Placu Zamkowego.
Widzialem takie rozwiazanie w Linz'u w Austrii. Szeroka aleja a
jedynym srodkiem transportu na takiej ulicy byl tramwaj.
Dobrze gada.
Oczywiscie nie
taki jak nasz, tylko normalny zachodni tramwaj takiego typu jak jezdzil u
nas na trasie 36 przez rok wypozyczony bodaj z Berlina. Cichy, wygodny
itd. Motorniczemu tego tramwaju (w Linz'u) nie przeszkadzali ludzie
chodzacy po torach (zintegrowanych z chodnikiem). Gdy szedl ktos akurat po
torach, motorniczy nie dzwonil na przechodniow tylko jechal spokojnie za
nim. Oczywiscie predkosc tam byla ograniczona dla tramwajow, ale i kultura
motorniczych byla wielka.
U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej ale gdzie by mial
wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
Przed wojną na Nowym Świecie był tramwaj. Nie było trasy WZ, więc chba
skręcał w lewo i w prawo przy Placu Zamkowym. Nie jestem pewien w sprawie
Miodowej, ale widziałem niedawno zdjęcie tramwaju przejeżdżającego pod
odbudowywanym obecnie gmachem Sądu Najwyższego (teraz też będzie taki
przejazd). Jak zbudowali trasę WZ, to nie chciało im się robić
wielopoziomowych tramwajów - a to dopiero byłby czad...
Ale to nie znaczy, że teraz nie dałoby się zbudować tramwaju na Nowym
Świecie - niech sobie skręca w Miodową, przejeżdża bramą jak przed wojną,
a potem... jakaś pętla i zrobić linię zabytkową, albo podłączyć gdzieś
dalej, a z drugiej strony na rondzie de Gaulle'a w obie strony w Aleje.
Nie ma takiego tramwaju, coby go nie trzeba zbudować.
Pozdrawiam,
Alojzy
Grzegorz W. Fedorynski - 12 Sty 1998, 03:00
| U nas na Nowym Swiecie raczej nie ma mozliwosci technicznych aby
| zrobic tramwaj, bo wjechac by wjechal od strony Alej
Chyba nie za bardzo - musieli by dorobic tez rozjazdy na rondzie de
Gaulle'a, a to jest niebezpieczne (patrz piatkowy wypadek) i tamowaloby
ruch na rondzie. Natomiast jest wiele waskich uliczek, na ktorych az sie
prosi o zamkniecie i zrobienie torow tramwajowych (tak jak jest to np. we
Wroclawiu)
Jaki ruch na rondzie? Tak działa np. Plac Zawiszy i jest dobrze. Problem z
tramwajami jest tam, gdzie ronda nie ma.
Pozdrawiam,
Alojzy
Grzegorz W. Fedorynski - 12 Sty 1998, 03:00
Ten pomysl z tramwajem jest dobry. Sam kiedy so tym myslalem. Tylko ze
musialby jezdzic z Zamkowego za De Gaulla. Wylacznie , bo Miodowa to juz zbyt
wazna ulica , ktorej nie ma jak ominac.
E, tam. A niech jeżdżą Miodową.
Tramwaje nie powinny miec petli takiej
motorniczy wszedl by do kabiny z drugiej strony. Zasada dzialania dokladnie
taka sama jak obecnie na stacji Politechnika z metrem. 4 tramwaje by
wystarczyly ze by cos jechalo co 5 minut. Tylko Swietokrzyska nalezaloby
wpusic nizej zeby sie nie krzyzowala z Nowym Swiatem a szla nizej.
Tego akurat to się chyba nie da zrobić.
Jaki by byl
wtedy wspanialy deptak o ile oczywiscie Krakowskie by przebudowali jak Nowy
Swiat. Tylko ze takie cztery nowoczesne tramwaje , niskopodlogowe z drzwiami z
obu stron plus te przerobi to kosztowaloby fortune!!! Szkoda!!!
E tam - jakieś 20 baniek góra. Nie taką forsę miasto może wyrzucić na np.
wyrywanie słupków. A tramwaje możnaby wziąć zabytkowe - berlinki i tym
podobne - mają drzwi z obu stron, są tańsze i byłby nastrój.
Tak czy inaczej tramwaje są niezbędne.
Pozdrawiam,
Alojzy
Jacek Olobry - 13 Sty 1998, 03:00
Widziałem w innych miastach komunikację
służącą tylko do obwożenia po starówce - to był Wiedeń zdaje się.
Nawet jeśli pomysł stworzenia takiej komunikacji
i to z taborem napędzanym elektrycznie nie przypadł Ci do gustu
lub wydaje się nieralny technologicznie, to nie widzę specjalnej
różnicy pomiędzy rozważaniem fikcji tramwajowej (bo niby kto
miałby te linie poprowadzić i kiedy - w 3. tysiącleciu ??),
Jakby nie patrzec to w trzecie tysiaclecie wchodzimy juz za trzy lata, wiec
termin nie wydaje sie byc zbyt odlegly :-)
a rozważaniem fikcji samochodów elektrycznych. W każdym razie
różnice te moim zdaniem nie uzasadniają tonu Twojej wypowiedzi.
Przepraszam. Zle zrozumialem twoje intencje. Bije sie mocno w piers... ough..
zabolalo.
PaJacek
Jacek Olobry - 13 Sty 1998, 03:00
A wybetonowac wszystko i wyasfaltowac i bedzie spokoj!
Gdyby wiecej osob myslalo w taki sposob jak Ty i Jacek Olobry to nie bylo
by Starowki, Lazienek itp.
Starowki. Powiedzialem nawet, ze Starowki bym nie wyburzyl, poniewaz jest to zabudowa zwarta, w mniej wiecej jednym temacie
architektonicznym. Gdyby byla mozliwosc jej rozszerzania, tak jak np. dziura po Nike, to takze jestem za. Jednakze w miejscach
scislego Centrum, gdzie stoja rudery ni z gruszki ni z pietruszki w dodatku grozace zawaleniem, a na sile chce sie je
utrzymac, bo ciagnie sie kase z mieszkancow czegos takiego i nie trzeba jeszcze w to inwestowac, bo to nie ma sensu, to
uwazam, ze cos takiego sie powinno wyburzyc i postawic przyzwoity budynek i wcale nie musi to byc szklany wierzowiec do chmur.
A wiec cos za cos!
Przeciez powszechnie wiadomo, ze te "murki", wybudowane "przed wojna", nie
sa nowoczesne, a domy ze szkla sa o wiele bardziej praktyczne,
energooszczedne, dzwiekochlonne itp.
Tylko, ze ja nie chcialbym mieszkac z Wami w miescie zbudowanym wg
Waszych zasad. I nawet bym tamnie jezdzil
Przykro mi z tego powodu. Jesli wolisz zeby Warszawa, a szczegolnie Centrum wygladalo jak cmentarz to ja nic na to nie
poradze.
PaJacek
Tadeusz Kopec - 13 Sty 1998, 03:00
| Ten pomysl z tramwajem jest dobry. Sam kiedy so tym myslalem. Tylko ze
| musialby jezdzic z Zamkowego za De Gaulla. Wylacznie , bo Miodowa to juz zbyt
| wazna ulica , ktorej nie ma jak ominac.
E, tam. A niech jeżdżą Miodową.
A potem przez plac Krasińskich środkiem Sądu Najwyższego (jak go
zbudują)?????
Też pozdrawiam.
Tadeusz Kopec - 13 Sty 1998, 03:00
| Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
| samochody, ktore zniszcza zaraz potem chodniki, to, jak rozumiem,
| zabytkowe beda?
Wg mnie caly Nowy Swiat powinien byc zamkniety dla ruchu kolowego, tzn
taksowek, autobusow itd. Wogole nie powinno byc tam ulicy poczawszy od Al.
Jerozolimskich do samego Placu Zamkowego.
<ciach
PaJacek
A pamiętasz, co się działo, jak zamknęli Nowy Świat na czas remontu?
Istna Sodomia i Gomoria.
Wladyslaw Los - 13 Sty 1998, 03:00
* (PL.REGIONALNE.WARSZAWA, Sun Jan 11 1998) Wladyslaw Los -All:
WLOdcinek laczacy Marszalkowska z placem bankowym i przecinajacy Ogrod
WLSaski zostal wykonany w czasie okupacji. Za komuny usunieto
Czy przed wojną nie by"o tam ulicy?
Nie bylo. Tyle, ze sie pomylilem. Przedluzenie Marszalkowskiej
przecinajace Ogrod Saski wykonano dopiero w latach 1948-50.
Wladyslaw
Wladyslaw Los - 13 Sty 1998, 03:00
| Ale historycznie jest to czesc Ogrodu i powinna podlegac ochronie.
Przy takim rozumowaniu dochodzimy do paranoji. Zaden murek, zeby nie wiem jak
byl zniszczony, nie powinien byc rozebrany, bo byl postawiony przed wojna. To
jest chyba chore.
Ogrod Saski to nie murek przedwojenny. Powstal w poczatku 18 w. i jest
duzym, zabytkowym zalozeniem ogrodowym, istotnym takze dla ksztaltu
urbanistycznego Warszawy.
Warszawa, a zwlaszcza centrum nie moze byc muzeum w ktorym kazdy bedzie
"brudzil buty" bo nie mozna bylo czegos rozebrac. Rozumiem gdyby kazdy budynek
byl zabytkiem jak na Starym Miescie.
Akurat stare miasto jest w wiekszosci swej powojenna makieta.
Gdyby tak jak Stare Miasto wygladalo
Centrum Warszawy sam bylbym za tym, aby to zostawic. Pewnie mielibysmy wowczas
ladniejsza i wieksza starowke niz w Pradze.
Nie mielibysmy. Praga to bylo europejskie miasto, stolica cesarstwa,
tworzyli tam najwieksi artysci europejscy. Warszawa do XVII w. to bylo
male miasteczko na gluchej prowincji, a i potem nigdy nie miala rangi
porownywalnej z Praga. A ponadto Praga jest pieknie polozona, a
Warszawa coz, na piaskach Mazowsza.
Ale nasze cenrtum to zlepek w
sumie nie wiadomo czego (jezeli chodzi o style).
Dlatego uwazam, ze jednak
nalezaloby cos z tym zrobic.
Probowano juz "cos z tym zrobic" w latach piecdziesiatych.
| Jak wszyscy dobrze wiemy, sytuacja taka powtarza sie przy kazdej
| cholernej budowie.
I bedzie sie powtarzac, bo wymaga tego Prawo Budowlane i Ustawa o
Ochronie Zabytkow.
| Warszawa traci przede wszystkim na, trwajacym od wojny, niszczeniu
| historycznej tkanki miasta, a ponadto na budowie coraz to nowych
| koszmarnych budynkow, do ktorych nalezy tak zabudowa stalinowska,...
To jest nie do konca prawda. Wladza warszawy sie stara zrobic cos za cos.
Patrz budynek na przeciwko Teatru Wielkiego w miejscu gdzie stala "Gola Baba Z
Mieczem" :-))) Nie wyburzenie np. nieczynnych zakladow Norblina powoduje,
ze dobry teren pod inwestycje sie marnuje,
NIe marnuje sie Stoi tam jeden z niewielu zachowanych zabytkow
architektury przemyslowej Warszawy. Nigdzie na swiecie by tego nie
wyburzono, chociaz pewnie takze nie zostawiono by w postaci trwalej
ruiny. A w Warszawie miejsca pod budowe jest ciagle mnostwo.
nie mozna polozyc drugiej jezdni
ulicy Swetokrzyskiej, aby ulatwic zycie ludziom dojezdzajacym do centrum z
Woli itd.
Osobiscie bylbym raczej za ograniczanie dojazdu do centrum skadkolwiek.
Ale to juz inna sprawa.
Wladyslaw
Wladyslaw Los - 13 Sty 1998, 03:00
| Przy takim rozumowaniu dochodzimy do paranoji. Zaden murek, zeby nie
| wiem jak byl zniszczony, nie powinien byc rozebrany, bo byl
| postawiony przed wojna. To jest chyba chore.
Nie chyba, tylko na pewno.
Nie mozna wymienic nawierzchni na Zabkowskiej z kocich lbow (wyobraz
sobie halas ciezarowek na tym, wiem cos o tym, bo do niedawna
mieszkalem zaraz na rogu Okrzei) na asfalt, bo to nawierzchnia
historyczna.
Nie mozna zburzyc beznadziejnej klockowatej kamieniczki w ruinie na
Tamce, bo rzekomo dokumentuje ona oryginalna zabudowe tej ulicy. A ze
oryginalnie miala o jedno pietro mniej i zupelnie inna elewacje, to
juz sie nie liczy... W obecnej swojej formie to cos nie przedstawia
zadnej wartosci architektonicznej ani historycznej, po zburzeniu mozna
byloby postawic cos, co zasloni ohydna slepa sciane sasiedniej
kamienicy - to nie, musimy to chronic.
To trafnie dobrane przyklady. Tutaj na pewno dochodzi do przesady.
Wynika to z dwu rzeczy. Z interesow calkiem sporej i wplywowej grupy
ludzi zajmujacych sie zawodowo ochrona zabytkow, ktorzy tym wiecej
zarobia im wiecej obiektow zostanie uznanych za zabytkowe. Ponadto
wielu amatorow, milosnikow zabytkow i historii miasta daje sie poniesc
euforii i uwaza, ze chronic nalezy kazdy kawlek kamienia sprzed wojny,
niezaleznie od tego, czy ma on wartosc artystyczna, czy cokolwiek
dokumentuje w sensie historycznym i ile bedzie to kosztowac.
Jednak nalezy pamietac, ze Warszawa nigdy nie miala wielkich zabytkow
jak Krakow, Gdansk czy Torun.. Dziela znaczace w skali europejskiej
nigdy tu nie powstaly, a w skali krajowej tylko w XVII -- XVIII w.,
kiedy byla stolica krolestwa, pojedyncze za zaborow i moze troche za II
Rzeczpospolitej. To co bylo zniszczono najpierw po powstaniu, a pozniej
za komuny. Dlatego tez w Warszawie chroni sie, i nalezy chronic
zabytki, do ktorych gdzie indziej nie przywiazywani by tak wielkiej
wagi. Stad kazda XIX wieczna kamienica traktowana jest w Warszawie jako
wyjatkowy obiekt zabytkowy. Po prostu mamy tego malo i jezeli chcemy
zachowac jakiekolwiek histryczne oblicze miasta, to nalezy tak
postepowac.
Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
samochody, ktore zniszcza zaraz potem chodniki, to, jak rozumiem,
zabytkowe beda?
Nie dlatego, ze nie sa zabytkowe, ale dlatego, ze nie podobaja sie
konserwatorowi miejskiemu. A gust pani konserwator to juz temat na
calkiem inna dyskusje. :-(
Wladyslaw
Jacek Olobry - 13 Sty 1998, 03:00
Ogrod Saski to nie murek przedwojenny. Powstal w poczatku 18 w. i jest
duzym, zabytkowym zalozeniem ogrodowym, istotnym takze dla ksztaltu
urbanistycznego Warszawy.
Tak, tyko ze przez to mamy takie powyginane ulice w srodku miasta. ;-) Juz nie
bede pisal co z tego wynika dla kierowcow...
Ale wracajac do tematu. Jezeli ogrod zostal juz dawno temu przeciety ulica
Marszalkowska i po jednej stronie zostalo zaledwie kilka drzew nalezacych niegdys do
ogrodu, to nie czarujmy sie, nie wplywaja one znaczaco na ekosystem po tej czesci
ulicy przy takim natezeniu ruchu. Predzej czy pozniej te drzewa same by padly.
A mieszkancom mrwkowca z osiedla nowy budynek na rogu marszalkowskiej i
grzybowskiej, na pewno w jakis sposob zrekompensuje strate tych drzewek. Na pewno
bedzie tam jakis sklep, kawiarnie itd. Oczywiscie takze wyciszy odglosy ruchu od
ulicy Marszalkowskiej. Wiec czy jest sens robic tyle chalasu o te pare drzew?
| Warszawa, a zwlaszcza centrum nie moze byc muzeum w ktorym kazdy bedzie
| "brudzil buty" bo nie mozna bylo czegos rozebrac. Rozumiem gdyby kazdy budynek
| byl zabytkiem jak na Starym Miescie.
Akurat stare miasto jest w wiekszosci swej powojenna makieta.
Zgadza sie, tylko ze mimo tego jest tam jakis klimat czegos starego. Gdzie sie
nie obejrzysz masz wszystko w tym samym tonie i czujesz sie jakbys byl w innym
swiecie, a przy jakims budynku w srodku centrum stojacym samotnie wsrod nowych
budowli, czujesz sie jak przy kupie gruzu.
A w Warszawie miejsca pod budowe jest ciagle mnostwo.
Chyba zauwazyles, ze Warszawa sie rozbudowuje wszez, tzn na obrzezach. W
centrum jest za duzo pojedynczych "zabytkow" i nie mozna nic przez to zbudowac.
Chyba dlatego kazde nowe biuro powstaje w innej czesci Warszawy. Przez to
mieszkaniec Bemowa ma swoj urzad skarbowy na Ochocie, a czlowiek z Ochoty w samym
Centrum. To rzeczywiscie im ulatwia zycie. A nie lepiej byloby pogrupowac
najwazniejsze urzedy w jednym miejscu, mysle o Centrum? Jezeli ludzie maja juz
jezdzic po urzedach to niech maja do kazdego blisko, a nie zeby musieli jezdzic po
dwa tzry razy dziennie z jednego konca miasta na drugi, w celu zalatwienia jakiegos
papierka. Nawet jak mozna cos postawic w otoczeniu takich zabytkow, to zazwyczaj
jest to zle wkomponowane. Nie ma jakiejs wizji danej ulicy lub jej kawalka. Teraz
stawia sie cos co ma rzypominac rozsypujace sie dookola "zabytki", a jak sie one
rozsypia, to znowu trzeba cos postawic w tym stylu. I tak wiecznie bedziemy budowac
starocie, a nie porzadne budynki. Nikt sie tym nie przejmuje. Powinien byc ktos kto
by koordynowal takie sprawy patrzac w przod a nie w tyl. Tzn. jezeli jest mozliwos
zabudowanie wiekszosci ulicy w okreslony sposob, to jedna lub dwie
dziesieciorodzinne "zabytkowe kamienice" nie powinny stac temu na drodze.
A przy okazji Konserwatora Zabytkow. Niedlugo nie bedzie sie on godzil na
wydlubywanie z ziemi min, pociskow lotniczych itd. bo to sa relikty z czasow wojny i
lepiej je zachowac dla potomnych.
| nie mozna polozyc drugiej jezdni
| ulicy Swetokrzyskiej, aby ulatwic zycie ludziom dojezdzajacym do centrum z
| Woli itd.
Osobiscie bylbym raczej za ograniczanie dojazdu do centrum skadkolwiek.
Ale to juz inna sprawa.
Marzy ci sie Londynskie City? ;-) U nas raczej to nie przejdzie.Ale to temat na
osobna dyskusje.
PaJacek
Robert Maczek - 13 Sty 1998, 03:00
...
czasem dla dobra ogółu trzeba
zrezygnować z własnych egoistycznych "chciejstw". Bo metro, autostrada,
most, spalarnia idp. itp. będą służyć TAKŻE TYM co teraz protestują.
...
Pięknie powiedziane. Czysta poezja. Tyle, że ja nie mowiłem o metrze,
autostradzie, spalarni i moście. Ale może masz rację. Może to, co
powstanie na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej zamiast trawnika,
drzew i krzewów, to będzie coś, co będzie służyc TAKŻE mnie, i w
każdej wieczornej modlitwie będę błogosławił swiatłych decydentów, że
mi to wbrew memu ciemnemu uporowi postawili. Czasu tego tylko czekać,
bo ciężarówki z ziemią znowu zaczęły jeździć. Miłośnicy szkła i
betonu, radujcie się, albowiem wiktoria waszą jest!
Rafal Jerzy Wisniewski - 13 Sty 1998, 03:00
| ale gdzie by mial
| wyjechac? Poprowadzenie nitki do Intraco chyba jest niemozliwe.
| Dlaczego?
Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
*--------------------------------------------------------------------*
| Rafał Jerzy Wiśniewski - Student UW (3. rok mat. / 4. rok inf.) |
| "Life in plastic is fantastic" Aqua - "Barbie Girl" :) |
*--------------------------------------------------------------------*
Jacek Olobry - 13 Sty 1998, 03:00
| Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
ja bede dojezdzal do pracy? :-((
:-)))))))))
PaJacek
Michal Jankowski - 13 Sty 1998, 03:00
| E, tam. A niech jeżdżą Miodową.
A potem przez plac Krasińskich środkiem Sądu Najwyższego (jak go
zbudują)?????
A co, autobusy moga, a tramwaje juz nie? Tam zreszta byly kiedys
tramwaje...
MJ
Krzysztof Osiecki - 13 Sty 1998, 03:00
Przy takim rozumowaniu dochodzimy do paranoji. Zaden murek, zeby nie wiem jak
byl zniszczony, nie powinien byc rozebrany, bo byl postawiony przed wojna. To
jest chyba chore.
[...]
To jest nie do konca prawda. Wladza warszawy sie stara zrobic cos za cos.
Patrz budynek na przeciwko Teatru Wielkiego w miejscu gdzie stala "Gola Baba Z
Mieczem" :-))) Nie wyburzenie np. nieczynnych zakladow Norblina powoduje,
ze dobry teren pod inwestycje sie marnuje, nie mozna polozyc drugiej jezdni
ulicy Swetokrzyskiej, aby ulatwic zycie ludziom dojezdzajacym do centrum z
Woli itd. A wszystko dlatego, ze to zabytek. I co z tego. Nie mozna zyc caly
czas przeszloscia. Historie, nalezy pielegnowac, ale w jakis rozsadny sposob.
właśnie chciałem do tego nawiązać. skrzyżowanie grybowskiej i żelaznej
nieopodal wierzowca PKO, do umiarkowanie nowoczesnego (w stylu) osiedla
przyklejona jest ceglana rudera z tabliczką zabytek. piękne. do niedawna
można było oglądać coś takiego jakieś 200m na południe. szczególnie miło
wyglądało to jak się przez ruiny patrzyło na wierzowiec PKO. iście
powojenny widok. aż żałuję że nie zdążyłem tego uwiecznić na zdjęciu.
Krzysztof.
Andrzej Bursztynski - 13 Sty 1998, 03:00
Nie chyba, tylko na pewno.
Nie mozna wymienic nawierzchni na Zabkowskiej z kocich lbow (wyobraz
[..]
Nie mozna zburzyc beznadziejnej klockowatej kamieniczki w ruinie na
Tamce, bo rzekomo dokumentuje ona oryginalna zabudowe tej ulicy. A ze
[..]
Slupki z Nowego Swiatu trzeba usunac, bo nie sa zabytkowe. A
[..]
Za to kino Moskwa trzeba bylo koniecznie zburzyc.
Niech zgadnę - ładniejsze i bardziej zabytkowe niż kocie łby na Ząbkowskiej?
Andrzej Bursztynski - 13 Sty 1998, 03:00
| Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
| Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
ja bede dojezdzal do pracy? :-((
Ale będzie jak w Amsterdamie - tylko tramwaje i rowery!
Piotr Kęplicz - 13 Sty 1998, 03:00
: Nie wiem tego, ale nie wydaje mi się, żebyśmy byli narodem specyficznym.
: Mimo to jakoś sobie na zachodzie z takimi protestami poradzono. Jaka jest
: (poza Warszawą) stolica europejska bez metra,
Argument co najmniej niezrozumiały. W Warszawie metro jest od prawie
3 lat. Bodajże pod koniec tego roku ma być oddana do użytku stacja
Centrum. Nie słyszałem też o żadnych protestach w związku z metrem.
: w jakim kraju nie buduje się autostrad,
Ludzie nie protestują przeciw autostradom, bo ich w ogóle nie chcą.
Ludzie protestują, bo nie chcą, żeby pod oknami ich domów przewalała
się cały znaczna część ruchu pomiędzy zachodnią a wschodnią granicą.
Trudno im się dziwić.
___ _ _ _ _ ___
| . ) |/ / ------ Piotr Kęplicz ------ \ \| ( . |
|__||_|\_\ http://rainbow.mimuw.edu.pl/~pkeplicz /_/|_||__|
,,O pluraliźmie dwóch zdań być nie może.''
Krzysztof Osiecki - 13 Sty 1998, 03:00
Wg mnie caly Nowy Swiat powinien byc zamkniety dla ruchu kolowego, tzn
taksowek, autobusow itd. Wogole nie powinno byc tam ulicy poczawszy od Al.
Jerozolimskich do samego Placu Zamkowego.
Widzialem takie rozwiazanie w Linz'u w Austrii. Szeroka aleja a
[...]
coby daleko nie szukać - ja widziałem takie rozwiązanie w Kielcach i Łodzi.
Krzysztof.
Andrzej Bursztynski - 13 Sty 1998, 03:00
To trafnie dobrane przyklady. Tutaj na pewno dochodzi do przesady.
Wynika to z dwu rzeczy. Z interesow calkiem sporej i wplywowej grupy
ludzi zajmujacych sie zawodowo ochrona zabytkow, ktorzy tym wiecej
zarobia im wiecej obiektow zostanie uznanych za zabytkowe.
Hmm, że niby mają płacone od wielkości rejestru zabytków?
Ja raczej sądziłbym że Waga Urzędu rośnie, ale że zaraz zarabiaja?
Jednak nalezy pamietac, ze Warszawa nigdy nie miala wielkich zabytkow
jak Krakow, Gdansk czy Torun.. Dziela znaczace w skali europejskiej
nigdy tu nie powstaly, a w skali krajowej tylko w XVII -- XVIII w.,
kiedy byla stolica krolestwa, pojedyncze za zaborow i moze troche za II
Rzeczpospolitej. To co bylo zniszczono najpierw po powstaniu, a pozniej
za komuny. Dlatego tez w Warszawie chroni sie, i nalezy chronic
zabytki, do ktorych gdzie indziej nie przywiazywani by tak wielkiej
wagi. Stad kazda XIX wieczna kamienica traktowana jest w Warszawie jako
wyjatkowy obiekt zabytkowy. Po prostu mamy tego malo i jezeli chcemy
zachowac jakiekolwiek histryczne oblicze miasta, to nalezy tak
postepowac.
A ja mam inną propozycję - czemu nikt nie zacznie wyburzać ochydnych
blokowisk - które się zaczynają rozpadać po tych 30-40 latach, te
wspaniałe produkty fabryk domów i jeszcze wcześniej - gomółkowszczyzny?
Za jakieś 40 lat to też pewnie będzie chronione jako część oblicza
miasta.
Andrzej Bursztynski - 13 Sty 1998, 03:00
Mimo to jakoś sobie na zachodzie z takimi protestami poradzono. Jaka jest
(poza Warszawą) stolica europejska bez metra,
np. Bratysława, Tirana
w jakim kraju nie buduje się autostrad, w jakim kraju nie ma spalarni śmieci ?
tu już gorzej, Albania? Rumunia?
Niech mi ktoś odpowie na takie pytania oraz na następujące: Jeżeli takie państwo
istnieje to czy ma być przykładem dla nas ?
mieszkać przez parę lat na tzw. Mid-West w USA (to taka prowincja USA - de
facto tego tam najwięcej) jest pyszna opowieść na ten temat - porównanie
jak powstaje nowa inwestycja w US a jak w Polsce.
Otóż pojawiła się gdzieś tam na zadupiu w USA firma, która wykombinowała
że postawi park rozrywki. Zaczęła wykupywać ziemię od mieszkańców terenu
który sobie upatrzyli. Pod koniec procesu zostały dwie rodziny - Smith
i Brown. Obu oferta firmy się nie spodobała, w końcy Smith wytargowali
wyższą sumę, a że to małżenstwo z dwójką dzieci nastoletnich to byli
zadowoleni - bo i na studia dzieci starczyło, i na zakup domku w milszej
okolicy i okrągła sumka jeszcze została.
Państwo Brown zaparli się że się nie ruszą (nie mają obowiązku
przecież) - a ich działka w samym środku. I co - firma posiadała całą
ziemię dookoła, więc kazała im płacić baardzo słono za każdy przejazd
przez prywatny teren firmy. To samo z wywożeniem śmieci itd itp.
I w efekcie sami musieli się wynieść - prosto do slumsów.
Powstał park rozrywki, ludzie znaleźli zatrudnienie, rodziny walą
w sobotę i niedzielę, jest ładnie, bezpiecznie, wszyscy zarabiają, wszyscy
zadowoleni oprócz państwa Brown.
A co w Polsce by się działo? Radzę zajrzeć do książki (ostatnio widziałem
w księgarni taniej książki obok urzędy skarbowego na Mazowieckiej).
W każdym razie bardzo łatwo się domyślić co by było bo ćwiczone to jest
non stop.
Ja jednak uważam że specyfika istnieje.
Grzegorz W. Fedorynski - 13 Sty 1998, 03:00
| Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
| Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
ja bede dojezdzal do pracy? :-((
:-)))))))))
TRAMWAJEM!!!
Pozdrawiam,
Alojzy
Rafal Jerzy Wisniewski - 13 Sty 1998, 03:00
| Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
| Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
ja bede dojezdzal do pracy? :-((
A co, kolega jezdzi Podwalem? :)
Pojedzcie np. do Wrocławia, tam w starej czesci miasta jezdza tramwaje
waskimi uliczkami i nikt nie narzeka?
*--------------------------------------------------------------------*
| Rafał Jerzy Wiśniewski - Student UW (3. rok mat. / 4. rok inf.) |
| "Life in plastic is fantastic" Aqua - "Barbie Girl" :) |
*--------------------------------------------------------------------*
Grzegorz W. Fedorynski - 13 Sty 1998, 03:00
| Ten pomysl z tramwajem jest dobry. Sam kiedy so tym myslalem. Tylko ze
| musialby jezdzic z Zamkowego za De Gaulla. Wylacznie , bo Miodowa to juz zbyt
| wazna ulica , ktorej nie ma jak ominac.
| E, tam. A niech jeżdżą Miodową.
A potem przez plac Krasińskich środkiem Sądu Najwyższego (jak go
zbudują)?????
A dlaczego nie? Przed wojną jeździły, to i teraz by mogły.
(tam ma być przejazd pod budynkiem - brama, wiadukt ?)
Pozdrawiam,
Alojzy
Grzegorz W. Fedorynski - 13 Sty 1998, 03:00
A pamiętasz, co się działo, jak zamknęli Nowy Świat na czas remontu?
Istna Sodomia i Gomoria.
Ale teraz tuch wzięłyby na siebie tramwaje. A taksiarzy jakoś mi nie
szkoda...
Pozdrawiam,
Alojzy
raf@fidonet.org.pl - 13 Sty 1998, 03:00
* (PL.REGIONALNE.WARSZAWA, Tue Jan 13 1998) Wladyslaw Los -All:
| Czy przed wojną nie by"o tam ulicy?
WLNie bylo. Tyle, ze sie pomylilem. Przedluzenie Marszalkowskiej
WLprzecinajace Ogrod Saski wykonano dopiero w latach 1948-50.
Gdzie się Marszałkowska kończyła?
______________________________________________________________________________
rafal wiosna * Fido 2:480/33 * OS/2 v4 * "Załoga windy pozdrawia oczekujących"
Tadeusz Drabarek - 14 Sty 1998, 03:00
Pięknie powiedziane. Czysta poezja. Tyle, że ja nie mowiłem o metrze,
autostradzie, spalarni i moście. Ale może masz rację. Może to, co
powstanie na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej zamiast trawnika,
drzew i krzewów, to będzie coś, co będzie służyc TAKŻE mnie, i w
każdej wieczornej modlitwie będę błogosławił swiatłych decydentów, że
mi to wbrew memu ciemnemu uporowi postawili. Czasu tego tylko czekać,
bo ciężarówki z ziemią znowu zaczęły jeździć. Miłośnicy szkła i
betonu, radujcie się, albowiem wiktoria waszą jest!
Zastanawiam się, czy widział Pan jal wyglądają już istniejące stacje metra.
Beton i szkło są w środku, natomiast od góry (na powierzchni) są trawniki
oraz chodniki (proszę przejechać się na Ursynów).
Zastanawiam się także jakie Pan widzi rozwiązanie problemów komunikacyjnych
Warszawy -jeśli nie metro.
Myśli Pan, że jestem jakimś "ciemnym" człowiekiem, który chce zniszczyć
ostatni trawnik w Warszawie ?
Czy był Pan kiedyś za granicą ? Ja swego czasu często bywałem w Wiedniu.
Jest tam chyba 6 czy 7 linii metra, tramwaje oraz mało zanieczyszczających
miasto autobusów. Są trawniki, parki oraz mniejsze korki niż w Warszawie,
wcale nie triumfuje szkło i beton.
Czy tak nie mogłoby być także i w Warszawie ?
Pozdrawiam
Tadeusz Drabarek
Tadeusz Drabarek - 14 Sty 1998, 03:00
Argument co najmniej niezrozumiały. W Warszawie metro jest od prawie
3 lat. Bodajże pod koniec tego roku ma być oddana do użytku stacja
Centrum. Nie słyszałem też o żadnych protestach w związku z metrem.
No dobrze, jest merto. Pół jednej linii, która służy WYŁĄCZNIE
mieszkańcom Ursynowa. Tyle wystarczy, Pana zdaniem ?
Ludzie nie protestują przeciw autostradom, bo ich w ogóle nie chcą.
Ludzie protestują, bo nie chcą, żeby pod oknami ich domów przewalała
się cały znaczna część ruchu pomiędzy zachodnią a wschodnią granicą.
Trudno im się dziwić.
Oczywiście, racja, tylko jakie jest rozwiązanie - nie budować wcale, czy
może zaproponować ludziom coś w zamian (jakiś park czy coś w tym stylu) ?
Tadeusz Drabarek
Andrzej Bursztynski - 14 Sty 1998, 03:00
Czy był Pan kiedyś za granicą ? Ja swego czasu często bywałem w Wiedniu.
Jest tam chyba 6 czy 7 linii metra, tramwaje oraz mało zanieczyszczających
miasto autobusów. Są trawniki, parki oraz mniejsze korki niż w Warszawie,
wcale nie triumfuje szkło i beton.
Czy tak nie mogłoby być także i w Warszawie ?
Hmmm.
Może się zmieniło, ostatnio w Wiedniu byłem w 1993 i korbi były znacznie
gorsze niż teraz w Warszawie.
Tadeusz Drabarek - 14 Sty 1998, 03:00
Hmmm.
Może się zmieniło, ostatnio w Wiedniu byłem w 1993 i korbi były znacznie
gorsze niż teraz w Warszawie.
Może tak. Ja bywałem tam trochę przed 1993 rokiem.
Tadeusz Drabarek
Tadeusz Kopec - 14 Sty 1998, 03:00
| | Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| | tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
| Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
| Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
| ja bede dojezdzal do pracy? :-((
Ale będzie jak w Amsterdamie - tylko tramwaje i rowery!
--
Klaniam sie
(ab)
Andrzej Bursztynski
Ale chyba w Amsterdamie jak chcę wejść do sklepu to mam co z tym rowerem
zrobić? U nas jak zostawię przed sklepem, to ukradną (stojaków
oczywiście nie uświadczysz), a jak wprowadzę do środka, to ekspedient
szału dostanie.
Grzegorz W. Fedorynski - 14 Sty 1998, 03:00
Ale chyba w Amsterdamie jak chcę wejść do sklepu to mam co z tym rowerem
zrobić? U nas jak zostawię przed sklepem, to ukradną (stojaków
oczywiście nie uświadczysz), a jak wprowadzę do środka, to ekspedient
szału dostanie.
Skoro szanowna pani konserwator za nasze pieniądze wyrywa ustawoine
(również za nasze pieniądze) piękne słupki na Nowym Świecie, ustawiając
zamiast nich jakieś niewiadomoco, to może z własnej kieszeni ufunduje w
miejcu słupków statywy dla rowerów (wygląda jak słupek, do każdego można
przyczepić dwa rowery).
Ale takie drugorzędne problemy nie powinne powstrzymywać rozwoju jedynie
słusznej sieci tramwajowej.
Pozdrawiam,
Alojzy
Robert Maczek - 14 Sty 1998, 03:00
| Pięknie powiedziane. Czysta poezja. Tyle, że ja nie mowiłem o metrze,
| autostradzie, spalarni i moście. Ale może masz rację. Może to, co
| powstanie na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej zamiast trawnika,
| drzew i krzewów, to będzie coś, co będzie służyc TAKŻE mnie, i w
| każdej wieczornej modlitwie będę błogosławił swiatłych decydentów, że
| mi to wbrew memu ciemnemu uporowi postawili.
Zastanawiam się, czy widział Pan jal wyglądają już istniejące stacje metra.
Beton i szkło są w środku, natomiast od góry (na powierzchni) są trawniki
oraz chodniki (proszę przejechać się na Ursynów).
Myśli Pan, że jestem jakimś "ciemnym" człowiekiem, który chce zniszczyć
ostatni trawnik w Warszawie ?
LUDZIE, RATUNKU!!! Przecież ja wyraźnie piszę, że mi NIE chodzi o
metro. Epitetu _ciemny_ użyłem żartobliwie i w stosunku do SIEBIE
SAMEGO.
Z przejscia na Pan wnoszę, iż poczuł się Pan dotknięty. Serdecznie
przepraszam, nie miałem najmniejszego zamiaru nikogo osobiście
obrażać. Chciałem tylko zakwestionować takie podejście, które równa do
siebie wszystkie protesty przeciwko budowaniu nowych rzeczy i traktuje
je wszystkie równo jako sobkowstwo i szkodliwe wstecznictwo. Protesty
są różne, i niektóre mogą być słuszne. Ten odnośnie rogu Królewskiej i
Marszałkowskiej weług mnie był słuszny. Ten protest, gdyby był
skuteczny, nie urtudniałby żadnych potrzebnych ogólnomiejskich
przesięwzięć, jak właśnie metro, trasa czy spalarnie. Ot, jeszcze
jeden niewielki biurowiec, który wcale nie musi stać tam, gdzie go
chcą wcisnąć.
Rafal Jerzy Wisniewski - 14 Sty 1998, 03:00
| | Ulica Miodowa chyba nie jest od strony technicznej dobrym miejscem na tory
| | tramwajowe. ;-) A innej mozliwosci juz nie widze.
| | Ja tez moznaby zamknac, albo puscic tory przez starowke
| Ludzie!!! Spokojnie!! Jeszcze kilka takich postow i zamkniemy cale centrum i jak
| ja bede dojezdzal do pracy? :-((
| Ale będzie jak w Amsterdamie - tylko tramwaje i rowery!
| --
| Klaniam sie
| (ab)
| Andrzej Bursztynski
Ale chyba w Amsterdamie jak chcę wejść do sklepu to mam co z tym rowerem
zrobić? U nas jak zostawię przed sklepem, to ukradną (stojaków
oczywiście nie uświadczysz), a jak wprowadzę do środka, to ekspedient
szału dostanie.
Przede wszystkim rowerki, skuterki i inne takie u nas sie nie przyjma ze
wzgledu na mokry i zimny klimat, a poza tym dralowanie rowerkiem po
zatloczonych warszawskich arteriach jest szkodliwe dla pluc i
niebezpieczne. Ale rekreacyjnych sciezek rowerowych to w naszym City duzo
za malo....
--
"I'm just a poor boy, nobody loves me" - Freddie Mercury
*--------------------------------------------------------------------*
| Rafał Jerzy Wiśniewski - Student UW (3. rok mat. / 4. rok inf.) |
| "Life in plastic is fantastic" Aqua - "Barbie Girl" :) |
*--------------------------------------------------------------------*
Tomala - 14 Sty 1998, 03:00
Jednak nalezy pamietac, ze Warszawa nigdy nie miala wielkich zabytkow
jak Krakow, Gdansk czy Torun.. Dziela znaczace w skali europejskiej
nigdy tu nie powstaly, a w skali krajowej tylko w XVII -- XVIII w.,
kiedy byla stolica krolestwa, pojedyncze za zaborow i moze troche za II
Rzeczpospolitej. To co bylo zniszczono najpierw po powstaniu, a pozniej
za komuny. Dlatego tez w Warszawie chroni sie, i nalezy chronic
zabytki, do ktorych gdzie indziej nie przywiazywani by tak wielkiej
wagi. Stad kazda XIX wieczna kamienica traktowana jest w Warszawie jako
wyjatkowy obiekt zabytkowy. Po prostu mamy tego malo i jezeli chcemy
zachowac jakiekolwiek histryczne oblicze miasta, to nalezy tak
postepowac.
No to wystarczy poczekac ze 100 lat i zabytkow od razu przybedzie - z
Palacem Kultury na czele.
Pozdrawiam,
Tomek
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
UIN: 3254244
Nie przejmuj sie -
jutro moze byc jeszcze gorzej!
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
Wladyslaw Los - 15 Sty 1998, 03:00
| Ogrod Saski to nie murek przedwojenny. Powstal w poczatku 18 w. i jest
| duzym, zabytkowym zalozeniem ogrodowym, istotnym takze dla ksztaltu
| urbanistycznego Warszawy.
Tak, tyko ze przez to mamy takie powyginane ulice w srodku miasta. ;-)
Juz nie bede pisal co z tego wynika dla kierowcow... Ale wracajac do
tematu. Jezeli ogrod zostal juz dawno temu przeciety ulica Marszalkowska i
po jednej stronie zostalo zaledwie kilka drzew nalezacych niegdys do
ogrodu, to nie czarujmy sie, nie wplywaja one znaczaco na ekosystem po tej
czesci ulicy przy takim natezeniu ruchu. Predzej czy pozniej te drzewa
same by padly.
Mnie nie interesuje tu ekosystem a poczuciem historii i lokalna kultura.
Bardzo latwo to zabic u ludzi. Jka to po czesci dowodza rozne glosy w
obecnej dyskusji.
A mieszkancom mrwkowca z osiedla nowy budynek na rogu marszalkowskiej
i grzybowskiej, na pewno w jakis sposob zrekompensuje strate tych drzewek.
Na pewno bedzie tam jakis sklep, kawiarnie itd. Oczywiscie takze wyciszy
odglosy ruchu od ulicy Marszalkowskiej.
Akurat, jezeli chodzi o halas to drzewa znakomicie go tlumia. A ponadto
powtarzam -- nie chodzi mi o kilka drzew, ale o miejsce o okreslonej
historii i o przestrzen miejska. Chodzi o to, zeby miasto nie wygladalo
tak, jakby cale powastalo w XX wieku z kilkoma zabytkami-kwiatkami do
ozdoby, lecz by z jego ksztaltu odczatac mozna bylo historie.
| Akurat stare miasto jest w wiekszosci swej powojenna makieta.
Zgadza sie, tylko ze mimo tego jest tam jakis klimat czegos starego.
Tyle tam klimatu co w kawiarni w stylu retro. Po "klimat czegos
starego" to jednak lepiej pojechac do Krakowa, Torunia lub Sandomierza.
| A w Warszawie miejsca pod budowe jest ciagle mnostwo.
Chyba zauwazyles, ze Warszawa sie rozbudowuje wszez, tzn na
obrzezach. W centrum jest za duzo pojedynczych "zabytkow" i nie mozna nic
przez to zbudowac.
Warszawa ma mnostwo miejsca pod budowe w centrum. I mnostwo sie obecnie
w centrum buduje. To, ze rozbudowywala sie dodtad na obrzezach wynikalo
glownie z idiotycznych planow rozbudowy miasta, a nie z nadmiaru
zabytkow.
Wladyslaw