Prawo jazdy - Egzamin wyjazdowy, np. do Lomzy...

Wyświetlono archiwalną wersję wątku "Prawo jazdy - Egzamin wyjazdowy, np. do Lomzy..." z forum pl.regionalne.warszawa


Strona 1 z 21, 2

Nomen Omen - 29 Sie 2008, 04:51

Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

Pzdr.

Kosu - 29 Sie 2008, 05:34


Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do
innego miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?


Ja mogę polecić zdanie egzaminu w Warszawie... przecież i tak będziesz
potrącał pieszych tu, a nie w Łomży :]

Sprawdzoną (chyba) szkołą jest MAK.

pozdrawiam,
Kosu

MAG - 29 Sie 2008, 05:40

| Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do
| innego miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

Ja mogę polecić zdanie egzaminu w Warszawie... przecież i tak będziesz
potrącał pieszych tu, a nie w Łomży :]


Nooo... Ale egzamin w Łomży może przyspieszyć całą zabawę :-)

Pozdrawiam,
MAG

P.S. Nie jestem pewna, ale co do egzaminu, to chyba można się samemu
zapisać gdziekolwiek

Kosu - 29 Sie 2008, 05:53


P.S. Nie jestem pewna, ale co do egzaminu, to chyba można się samemu
zapisać gdziekolwiek


Chyba można, ale niektóre szkoły (np IMOLA) biorą sobie za to kasę i
wszystko załatwiają - nawet dojazd. Tylko... po co?

pozdrawiam,
Kosu

Arek (G) - 29 Sie 2008, 06:38


Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do
innego miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?


Na pewno kosztuje więcej a czy lepsze? Zastanów się, w krótkim czasie
musisz wyjeździć komplet godzin. Nie jest to dobre. A potem egzamin, czy
  w Warszawie trudniej zdać? Nie sądzę, kwestia tylko taka, czy nauczysz
się jeździć czy nie. W takiej szkole jak wspomniałem wcześniej ciężej
się nauczyć:)

Arek

John Cieplik - 29 Sie 2008, 07:44





| Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
| miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

Na pewno kosztuje więcej a czy lepsze? Zastanów się, w krótkim czasie
musisz wyjeździć komplet godzin. Nie jest to dobre. A potem egzamin, czy w
Warszawie trudniej zdać? Nie sądzę, kwestia tylko taka, czy nauczysz się
jeździć czy nie. W takiej szkole jak wspomniałem wcześniej ciężej się
nauczyć:)

Arek


Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/

Delfino Delphis - 29 Sie 2008, 09:39


Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do
innego miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?


Ja nie wiem czy to taki dobry pomysł. Ja zdawałem w Warszawie i raczej
bezstresowo. Jakbym oblał to następny termin i już.

Z opowiadań kolegów słyszałem jak wyglądały te wyjazdy do Łomży. Ogólnie
cały dzień zawalony, bo jedzie się grupą i czeka nie wiadomo do której.
Jakbym tam oblał to miałbym stres, że znowu czeka mnie to samo, cały
dzień. IMHO nie warto.

Do tego dochodzą koszty i kolejne godziny, trzeba przecież w tej Łomży
potrenować...

Delfino Delphis - 29 Sie 2008, 09:40


Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/


Wszędzie oblewają za byle co. Można nawet oblać za niewinność. Egzamin
na prawko to trochę loteria. Dużo zależy od tego na kogo się trafi, czy
nie zaistnieje jakaś nietypowa sytuacja. IMHO o wiele lepiej pojeździć
po trasach egzaminacyjnych tu na miejscu i dokładnie obejrzeć sobie
wszystkie niuanse. Ja tak robiłem. Wręcz jeździłem za pojazdem
egzaminacyjnym pewnego dnia zobaczyć dokąd go wożą.

Kosu - 29 Sie 2008, 09:42


Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/


Słyszałeś o tym, że w samochodach są kamery? Nie ma czegoś takiego jak
oblewanie za byle co - umiesz przejechać poprawnie, to zdajesz. Chyba,
że "byle co" to według Ciebie sygnalizowanie skrętu albo zatrzymywanie
się przed przejściem dla pieszych, a podobno w małych miasteczkach to
puszczają... Zgroza.

pozdrawiam,
Kosu

Kosu - 29 Sie 2008, 09:51


Wszędzie oblewają za byle co. Można nawet oblać za niewinność. Egzamin
na prawko to trochę loteria. Dużo zależy od tego na kogo się trafi, czy
nie zaistnieje jakaś nietypowa sytuacja. IMHO o wiele lepiej pojeździć
po trasach egzaminacyjnych tu na miejscu i dokładnie obejrzeć sobie
wszystkie niuanse. Ja tak robiłem. Wręcz jeździłem za pojazdem
egzaminacyjnym pewnego dnia zobaczyć dokąd go wożą.


Też jeżdżę, bo kurs pewnie w najbliższym czasie (jeśli pogodzę ze
studiami) bądź od czerwca 2009. No i prawdę mówiąc nie wiem co można
zawalić na ulicy. Jeśli ktoś nie ma nawyku poruszania po mieście i boi
się ruchu, to ma pecha - godziny w kursie mogą mu nie starczyć. Ja
jeżdżę po mieście rowerem od kilku lat już i prawdę mówiąc nie robi na
mnie wrażenia prawie nic. Problemem bywa skręt w lewo na niektórych
skrzyżowaniach, ale to wynika raczej z traktowania rowerzystów. Na
egzaminie będę dumnym kierowcą jakiegoś pancernego maleństwa. Problemy
ograniczą się (mam nadzieję) tylko kwestii technicznych, a to chyba
łatwiej opanować :)

pozdrawiam,
Kosu

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 09:58





| Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
| wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/

Wszędzie oblewają za byle co. Można nawet oblać za niewinność. Egzamin na
prawko to trochę loteria. Dużo zależy od tego na kogo się trafi, czy nie
zaistnieje jakaś nietypowa sytuacja. IMHO o wiele lepiej pojeździć po
trasach egzaminacyjnych tu na miejscu i dokładnie obejrzeć sobie wszystkie
niuanse. Ja tak robiłem. Wręcz jeździłem za pojazdem egzaminacyjnym
pewnego dnia zobaczyć dokąd go wożą.


To niezla mysl :)

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 10:00


| Wszędzie oblewają za byle co. Można nawet oblać za niewinność. Egzamin na
| prawko to trochę loteria. Dużo zależy od tego na kogo się trafi, czy nie
| zaistnieje jakaś nietypowa sytuacja. IMHO o wiele lepiej pojeździć po
| trasach egzaminacyjnych tu na miejscu i dokładnie obejrzeć sobie
| wszystkie niuanse. Ja tak robiłem. Wręcz jeździłem za pojazdem
| egzaminacyjnym pewnego dnia zobaczyć dokąd go wożą.

Też jeżdżę, bo kurs pewnie w najbliższym czasie (jeśli pogodzę ze
studiami) bądź od czerwca 2009. No i prawdę mówiąc nie wiem co można
zawalić na ulicy.


Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
najlepszej opinii...

Jeśli ktoś nie ma nawyku poruszania po mieście i boi

się ruchu, to ma pecha - godziny w kursie mogą mu nie starczyć. Ja jeżdżę
po mieście rowerem od kilku lat już i prawdę mówiąc nie robi na mnie
wrażenia prawie nic. Problemem bywa skręt w lewo na niektórych
skrzyżowaniach, ale to wynika raczej z traktowania rowerzystów. Na
egzaminie będę dumnym kierowcą jakiegoś pancernego maleństwa. Problemy
ograniczą się (mam nadzieję) tylko kwestii technicznych, a to chyba
łatwiej opanować :)

pozdrawiam,
Kosu


Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 10:03


| Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
| wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/

Słyszałeś o tym, że w samochodach są kamery? Nie ma czegoś takiego jak
oblewanie za byle co - umiesz przejechać poprawnie, to zdajesz.


Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i mowia, ze
nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
Czy jest na to jakis sposob?

Chyba,

że "byle co" to według Ciebie sygnalizowanie skrętu albo zatrzymywanie się
przed przejściem dla pieszych,


Np. zbyt wolna jazda... wiele takich przypadkow bylo...

a podobno w małych miasteczkach to

puszczają... Zgroza.

pozdrawiam,
Kosu


Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 10:04



Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/


A u Was biją Murzynów... Kryteria egzaminacyjne sa takie same dla
całego kraju. Z tego co widziałem po swoich dwóch egazminach na różne
kategorie to oblewają tych którzy popełniają błędy. Wiem że to ładnie
powedzieć "Znów mnie c...j oblał" niż przyznać się samemu ze poełniło
się błąd. Ja zostałem oblany za własne gapiostwo i nie mam pretensji
do egzaminatorów - autobus na prawym pasie zaśłonił mi znaki które
powinienem widzieć i nie ustąpiłem pierwszeństwa. Nie mam o to
pretensji do egzaminatora - zwłaszcza że mi wytłumaczył dlaczego mnie
oblał. Zresztą masz w tej chwili w samochodzie kamerę - zwsze możesz
zakwestionować decyzję egzaminatora. Ale Ty pewnie tego nie zrobisz
"bo wtedy to już 15 razy będa mnie złośliwie oblewać". Swoja drogą to
spotakałem na egzaminie faceta co to prawko miał ze 20 lat i jeździł
zawodowo dostawczakiem. Za punkty skierowano go na powtórny egzamin.
Facet był pewniutki na 100% że to formalność. No i z placu nie
wyjechał. Okazało się że mimo że umie jeździć - tak jak Ty twierdzisz
- nie potrafił zmieścić się w łuku przy cofaniu.

Zdrówko

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 10:06





| Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
| miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

Ja nie wiem czy to taki dobry pomysł. Ja zdawałem w Warszawie i raczej
bezstresowo. Jakbym oblał to następny termin i już.


Za 2 miesiace :/
Bezstresowo to jest tam podobno, bo szmal kosza z tych wyjazdow rowniez
placowki egzaminujace. Jakby bylo tak samo to kto by tam jezdzil? A jezdza
prawie wszystkie szkoly. Ot tak sobie Lomze upodobali???

Z opowiadań kolegów słyszałem jak wyglądały te wyjazdy do Łomży. Ogólnie
cały dzień zawalony, bo jedzie się grupą i czeka nie wiadomo do której.
Jakbym tam oblał to miałbym stres, że znowu czeka mnie to samo, cały
dzień. IMHO nie warto.

Do tego dochodzą koszty i kolejne godziny, trzeba przecież w tej Łomży
potrenować...


Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 10:11



Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
najlepszej opinii...


A konkretnie? Bo w oistanich latach nie przypominam sobie jakiejś
większej afery np. łapówkarskiej wśród warszawskich egzaminatorów.
Wśród ośrodkjów z prowincjia i owszem.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 10:17



Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i mowia, ze
nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
Czy jest na to jakis sposob?


Wiesz "że mówią"? A to ciekawe co piszesz. Bo egazminator wypęłnia
protokół egzaminu gdzie musi podac przyczynę oblania. I tak sie
dziwnei składa że pyta Cię czy masz jakieś uwagi i czy akceptujesz
jego decyzję czy będziesz protestować. Nie wiesz za to że podczas
egzaminu egzaminator ma liste  manewrów które powinieneś wykonać i na
bieżąco zaznzca co zrobiłeś.

Chyba,
| że "byle co" to według Ciebie sygnalizowanie skrętu albo zatrzymywanie się
| przed przejściem dla pieszych,
Np. zbyt wolna jazda... wiele takich przypadkow bylo...


I mają rację. Jeśli warunki dopuszczają szybszą jazdę to wleczenie się
20 na godzinę jest objawem tego że nie czujesz się na jezdni pewnie -
czyli jest to jedna z podstaw byś się doszkolił zanim dostaniesz
prawko. Potem z takich mamy "mistrzów lewego pasa".

Zdrówko

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 10:46




| Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
| najlepszej opinii...

A konkretnie? Bo w oistanich latach nie przypominam sobie jakiejś
większej afery np. łapówkarskiej wśród warszawskich egzaminatorów.
Wśród ośrodkjów z prowincjia i owszem.

Zdrówko


http://www.wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.html?t=2828

zly - 29 Sie 2008, 10:59


Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?


jak dla mnie takie szkoly z zalozenia nie sa godne polecenia, abstrahujac
od kwestii moralnych, to zdaje sie same nie wierza w skutecznosc swoich
instruktorow skoro musza wysylac  w takie miejsca

MAG - 29 Sie 2008, 11:10

 | P.S. Nie jestem pewna, ale co do egzaminu, to chyba można się samemu
 | zapisać gdziekolwiek
 
 Chyba można, ale niektóre szkoły (np IMOLA) biorą sobie za to kasę i
 wszystko załatwiają - nawet dojazd. Tylko... po co?

No to jest akurat oczywiste - żeby skrócić czas oczekiwania na egzamin.
W W-wie w ośrodkach egzaminowania kierowców tłok prawie taki jak na
porodówkach.

Pozdrawiam,
MAG

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 11:13





| Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
| miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

jak dla mnie takie szkoly z zalozenia nie sa godne polecenia, abstrahujac
od kwestii moralnych, to zdaje sie same nie wierza w skutecznosc swoich
instruktorow skoro musza wysylac  w takie miejsca

--
marcin


Jezeli w warszawie zdaje 20% a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest... i
do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic? Czy
to jest normalne? Chyba nie...

Nie chodzi o to, ze nie wierza w skutecznosc swoich instruktorow, chodzi o
to, ze doskonale znaja warszawskich egzaminatorow :/

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 11:14




| Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
| najlepszej opinii...

A konkretnie? Bo w oistanich latach nie przypominam sobie jakiejś
większej afery np. łapówkarskiej wśród warszawskich egzaminatorów.
Wśród ośrodkjów z prowincjia i owszem.

Zdrówko


Albo
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=75928860&v=2&s=0

zly - 29 Sie 2008, 12:31


Jezeli w warszawie zdaje 20%


Z tego co obserwuje powinno zdawac z 10% max

a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest...


Tak, inne warunki jazdy, mniejsze natezenie ruchu, mniejsze skrzyzowania
itd (temat lapowkarstwa przemilcze, bo nie znam, ale ktos juz cos pisal)

do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic?


Jakby umieli to by zdali, tylko do niektorych nie dociera ze jednak to co
potrafia to za malo... Wiekszosc moich znajomych zdala za pierwszym lub
drugim razem, niestety rowniez takie osoby ktore moim zdaniem nie powinny
poruszac sie samemu po jezdni (ja za drugim, nerwy mnie zjadly na placu i
popelnilem dwa razy taki sam blad)

Nie chodzi o to, ze nie wierza w skutecznosc swoich instruktorow, chodzi o
to, ze doskonale znaja warszawskich egzaminatorow :/


bullshit, ze sie tak wyraze. wyjazdy sa bo tam jest latwiej + ew ukladziki

Marek Jaskowiak - 29 Sie 2008, 13:09





| Jezeli w warszawie zdaje 20%

Z tego co obserwuje powinno zdawac z 10% max


I cale szczescie, ze nie jestes egzaminatorem (chociaz nie jestem na 100%
pewien). Juz jest paranoja a co by bylo jakby tak mysleli jak ty...

| a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest...

Tak, inne warunki jazdy, mniejsze natezenie ruchu, mniejsze skrzyzowania
itd (temat lapowkarstwa przemilcze, bo nie znam, ale ktos juz cos pisal)

| do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
| jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic?

Jakby umieli to by zdali, tylko do niektorych nie dociera ze jednak to co
potrafia to za malo...


Nie dociera do ciebie, ze ci sami ludzie nie zdaja w Wawie a zdaja w innym
miescie.
To znaczy, ze w Stolicy prezentuja slaba jazde a jadac do innego miejsca
doznaja olsnienia?

Wiesz co... zamilknij juz bo pieprzysz od rzeczy...
Albo sie przyznaj, ze jestes warszawskim egzaminatorem :)

Wiekszosc moich znajomych zdala za pierwszym lub

drugim razem, niestety rowniez takie osoby ktore moim zdaniem nie powinny
poruszac sie samemu po jezdni (ja za drugim, nerwy mnie zjadly na placu i
popelnilem dwa razy taki sam blad)

| Nie chodzi o to, ze nie wierza w skutecznosc swoich instruktorow, chodzi
| o
| to, ze doskonale znaja warszawskich egzaminatorow :/

bullshit, ze sie tak wyraze. wyjazdy sa bo tam jest latwiej + ew ukladziki


Jakie uklady jak sa kamery???

zly - 29 Sie 2008, 13:54


I cale szczescie, ze nie jestes egzaminatorem (chociaz nie jestem na 100%
pewien). Juz jest paranoja a co by bylo jakby tak mysleli jak ty...


paranaoja to sa umiejetnosci kierowcow ktorym ktos dal prawo jazdy

Nie dociera do ciebie, ze ci sami ludzie nie zdaja w Wawie a zdaja w innym
miescie.



To znaczy, ze w Stolicy prezentuja slaba jazde a jadac do innego miejsca
doznaja olsnienia?


jw, glownie mniej stresujacy ruch, mniejsze ulice, mniej mozliwosci
popelnienia bledu i wykazania swojej niewiedzy

Wiesz co... zamilknij juz bo pieprzysz od rzeczy...
Albo sie przyznaj, ze jestes warszawskim egzaminatorem :)


Jesli juz bawimy sie w psychologa, to ja bym powiedzial, ze kilka razy juz
nie zdales i zamiast w koncu sie czegos nauczyc, to szukasz latwiejszych
rozwiazan.
Nie wiem jak jest teraz, ale chyba mieli montowac kamerki do samochodow? O
ile pamietam, podczas jazdy mozna bylo popelnic i 50 bledow, byle zadnego
nie powtorzyc (wyjatkiem byla opcja kiedy egzaminator uwazal, ze dalsza
jazda zagraza bezpieczenstwu).

Jakie uklady jak sa kamery???


O wlasnie. Jesli sa kamery to chyba latwo podwazyc 'watpliwe' decyzje
egzaminatora? Chyba, ze jednak nie za bardzo jest co podwazac... Jak
pojedziesz dobrze, to egzaminator po prostu nie ma sie do czego przyczepic
i tyle. Ja na egzaminie raz przekroczylem predkosc (chyba, bo zapytal sie
mnie czy nie widzailem znaku, a ja go rzeczywiscie nie widzialem) i raz
najechalem na podwojna ciagla. Swiadomy jestem tylko tych dwoch bledow.
Dojechalem, egzaminator zapytal ktore podejscie uslyszal, ze drugie i
powiedzail, ze zdalem. Zadnej chamowy czy kombinowania

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 14:07




| Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
| najlepszej opinii...

| A konkretnie? Bo w oistanich latach nie przypominam sobie jakiejś
| większej afery np. łapówkarskiej wśród warszawskich egzaminatorów.
| Wśród ośrodkjów z prowincjia i owszem.

| Zdrówko

http://www.wirtualna.warszawa.pl/forum/showthread.html?t=2828


??? Większość wypowiedzi w tamtym wątku - w tym o moja jeśli jej nie
zauważyłeś - raczej potwierdza moje słowa. Ja uważam nadal - a
zdawąłem 2 razy na 2 kategorie - że właściwie kazdy kto oblał egzamin
stara się zwalić winę na innych: na współużytkowników drogi, przypadek
albo na instruktora. Ja w pierwszej chwili też. Ale po zastanowieniu
się okazuje się że nie miałem racji. Stres powodował że nie
dostrzegałem od razu pewnych rzeczy.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 14:13



| A konkretnie? Bo w oistanich latach nie przypominam sobie jakiejś
| większej afery np. łapówkarskiej wśród warszawskich egzaminatorów.
| Wśród ośrodkjów z prowincjia i owszem.

| Zdrówko

Albo
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=75928860&v=2&s=0


Tu tez nei widzę jakichś specjalnych żalów na egzaminatorów. Raczej
przypadki z początku końca wskazują na gapiostwo zdających. Bo nei
wiem jak można pomylić tyczki na łuku. Kiedyś tyczki obok siebei były
normą bo był ustawiany nei tylko łuk ale i 6 czy 7 innych manewrów -
tyczki kilkanaście centymetórw od siebie. I miliony ludzi jakoś nie
miały z tym problemu. A teraz nei dość że  łuk szerszy o pół metra to
tyczki jeszcze przeszdkadzją.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 14:28



Jezeli w warszawie zdaje 20% a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest... i


A źródło tych rewelacji możesz podać czy to tylko "jedna pani drugiej
pani"? Bo szperałem trochę po stronach WORD-ów i statytyki trafiłem
tylko w Rzeszowie. Dal kategorii B zdawalność egzaminu praktycznego
kształtuje się na poziomie ~34%. Czyli średnio 3 razy przeciętnie się
zdaje. A też spokojnei jak w Łomży.

do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic? Czy
to jest normalne? Chyba nie...


A skąd wiadomo że umieją jeździć jak prawa jazdy nie mają. Ja mimo
paru lat doświadczenia nei powiem że jeżdżę naprawdę dobrze. Poprwanie
i bezkolizyjnei to tak. Natomiast jak ktoś o sobie - po kursei PJ
zaledwie - mówi że jeździ dobrze to mu po prostu nie uwierzę.

Nie chodzi o to, ze nie wierza w skutecznosc swoich instruktorow, chodzi o
to, ze doskonale znaja warszawskich egzaminatorow :/


Instruktorzy różne bzdury gadają - maiłem okazję wysłuchiwać
banialóków. A powiedzieli Ci że 30-40% z nich szkoli pracując na
czarno/. Zapewne nie. Zapytaj - możesz szko przeżyć.

Zdrówko

castrol - 29 Sie 2008, 14:31


Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/


Jaaasne, zwykle urban legend

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 14:32



| bullshit, ze sie tak wyraze. wyjazdy sa bo tam jest latwiej + ew ukladziki

Jakie uklady jak sa kamery???



"Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i
mowia, ze nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
Czy jest na to jakis sposob?"

Czyli tye sam kameryw  Warszawie nie ptrzeszkadzają oblewać a w
identycznej sytuacji w Łomży już temu zapobiwgają. Weź sie chłopie
zastanów o co Ci właściwie chodzi...

Zdrówko

Kosu - 29 Sie 2008, 14:32


Na wszystkim doslownie - i do tego egzaminatorzy w Stolicy nie maja
najlepszej opinii...


Sposób jest prosty: przejadę trasę bezbłędnie i mało mnie będzie
interesowało jaką opinię ma mój egzaminator.

pozdrawiam,
Kosu

castrol - 29 Sie 2008, 14:33


??? Większość wypowiedzi w tamtym wątku - w tym o moja jeśli jej nie
zauważyłeś - raczej potwierdza moje słowa. Ja uważam nadal - a
zdawąłem 2 razy na 2 kategorie - że właściwie kazdy kto oblał egzamin
stara się zwalić winę na innych: na współużytkowników drogi, przypadek
albo na instruktora.


Oczywiscie ze tak jest. Ja osobiscie zdalem za 8 razem (praktyke, bo
teoria jakos lepiej mi szla). Wiec przez te 8 razy napatrzylem sie na to
jak ludzie jezdza i jakie cuda robia. Sam nie bylem aniolkiem i jezdzic
po prostu nie umialem. I w pelni swiadomie moge powiedziec ze 7 razy
oblalem z wlasnej winy, glupoty. W zadnym wypadku nie spodkalem sie ze
zlosliwoscia instruktora, a wrecz przeciwnie. Byli tacy ktorzy cholernie
przymykali oko na moje nieprawidlowosci.

castrol - 29 Sie 2008, 14:36


Jezeli w warszawie zdaje 20% a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest... i
do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic? Czy
to jest normalne? Chyba nie...


Taa, mi tez sie wydawalo ze umiem jezdzic i zdalem w Warszawie za 8
razem dopiero. Tylko ze sie okazywalo ze z egzaminu na egzamin jezdzilem
coraz lepiej az w koncu pokonalem go bezblednie. Jak sobie przypomne to
po kursie ja w ogole nie umialem jezdzic i dobrze ze jakims fuksem nie
udalo mi sie zdac za pierwszym razem.

castrol - 29 Sie 2008, 14:37


Wiesz co... zamilknij juz bo pieprzysz od rzeczy...


Ale ma racje i co tu duzo gadac.

Kosu - 29 Sie 2008, 14:39


Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i mowia,
ze nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
Czy jest na to jakis sposob?



błędnie, to występujesz o kontrolę z kamer. W aktualnym systemie
zaliczenie zależy już tylko od Ciebie.

Pisałeś o zbyt wolnej jeździe. Czy mogą za to oblać? Nie wiem, ale bym
się nie zdziwił. Co to za kierowca, który nie umie sobie poradzić przy
prędkości właściwej miastu? Mówię tu o czymś przyzwoitym: 30-40km/h.
Codziennie wyprzedzam (rowerem) na ulicach "L'ki" jadące wolniej niż ja
biegam. To chyba nie o to chodzi :). Widywałem też przypadki ludzi,
którzy jeżdżą w miarę normalnie, a przed rozjazdami czy skrzyżowaniami
potężnie zwalniają lub wręcz stają - żeby mieć minutę na
przeanalizowanie 3 znaków. Mam nadzieje, że takich się też oblewa :)

pozdrawiam,
Kosu

Kosu - 29 Sie 2008, 14:45


Jezeli w warszawie zdaje 20% a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest...
i do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic?
Czy to jest normalne? Chyba nie...


Biorąc pod uwagę to jak ludzie w Polsce jeżdżą, to i tak za dużo.
Kilkukrotnie.

Komunizm się skończył. Nie każdy musi mieć już prawo jazdy - tak jak nie
każdy musi mieć pracę. W Polsce wciąż istnieje założenie, że każdy facet
musi mieć prawko, bo to naturalne. Szkoda, że każdy facet nie musi się
rano rozciągać albo oddawać krew - to by było korzystniejsze.

pozdrawiam,
Kosu

Kosu - 29 Sie 2008, 14:49


Taa, mi tez sie wydawalo ze umiem jezdzic i zdalem w Warszawie za 8
razem dopiero. Tylko ze sie okazywalo ze z egzaminu na egzamin jezdzilem
coraz lepiej az w koncu pokonalem go bezblednie. Jak sobie przypomne to
po kursie ja w ogole nie umialem jezdzic i dobrze ze jakims fuksem nie
udalo mi sie zdac za pierwszym razem.


Nie taniej było wziąć jazdy? :P

Ja nie mam samochodu i nie mam doświadczenia. Wiem, że poza kursem czeka
mnie jeszcze ze 20 godzin minimum. Ciekaw tylko jestem czy można sobie w
tych dodatkowych godzinach wybrać co chce się robić, bo nie chciałbym
marnować czasu na wąskich uliczkach osiedlowych.

pozdrawiam,
Kosu

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 14:53



| Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i mowia,
| ze nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
| Czy jest na to jakis sposob?

błędnie, to występujesz o kontrolę z kamer. W aktualnym systemie
zaliczenie zależy już tylko od Ciebie.


Dla  leniwych wrzucę info ze strony WWW WORD:
http://www.word.waw.pl/index.php?id=43&lng=pl

UWAGA: W przypadku zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenia egzaminu
osobie egzaminowanej przysługuje prawo do wniesienia skargi do organu
nadzorującego WORD Warszawa, tj. do Marszałka Województwa
Mazowieckiego. Skargi należy składać za pośrednictwem Dyrektora WORD
Warszawa, w sekretariacie Ośrodka przy ul. Odlewniczej 8.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 15:08


Ja nie mam samochodu i nie mam doświadczenia. Wiem, że poza kursem czeka
mnie jeszcze ze 20 godzin minimum. Ciekaw tylko jestem czy można sobie w
tych dodatkowych godzinach wybrać co chce się robić, bo nie chciałbym
marnować czasu na wąskich uliczkach osiedlowych.


Można - zresztą na kursie jeśli coś idzie Ci OK to robi się więcej
innych rzeczy. W razie czego nic nie stoi na przeszkodzie by to
obgadać z instuktorem.

Zdrówko

Kosu - 29 Sie 2008, 15:38


Można - zresztą na kursie jeśli coś idzie Ci OK to robi się więcej
innych rzeczy. W razie czego nic nie stoi na przeszkodzie by to
obgadać z instuktorem.


Jesteś mocno w temacie - możesz mi coś powiedzieć o szkole przy MAK? Nie
wiem w sumie na co tam można trafić, bo fani motoryzacji są różni. Może
na poważnych ludzi zafascynowanych motoryzacją, którzy chętnie pomogą
kolejnemu adeptowi sztuki, a może łysych fanów opuszczonych BMW. Pewnie
powiem w czasie kursu, że jestem zapalonym kolarzem i nie wiem jak
zostanę potraktowany :P

pozdrawiam,
Kosu

Szuwaks - 29 Sie 2008, 15:47

Witam,

Komunizm się skończył. Nie każdy musi mieć już prawo jazdy - tak jak nie
każdy musi mieć pracę. W Polsce wciąż istnieje założenie, że każdy facet
musi mieć prawko, bo to naturalne. Szkoda, że każdy facet nie musi się
rano rozciągać albo oddawać krew - to by było korzystniejsze.


Co za bzdury.
Co ma komunizm wspólnego z PJ i egzaminem na PJ.
Cała reszta jest już zupełnie od czapy.
:(

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 16:02



| Można - zresztą na kursie jeśli coś idzie Ci OK to robi się więcej
| innych rzeczy. W razie czego nic nie stoi na przeszkodzie by to
| obgadać z instuktorem.

Jesteś mocno w temacie - możesz mi coś powiedzieć o szkole przy MAK? Nie
wiem w sumie na co tam można trafić, bo fani motoryzacji są różni. Może
na poważnych ludzi zafascynowanych motoryzacją, którzy chętnie pomogą
kolejnemu adeptowi sztuki, a może łysych fanów opuszczonych BMW. Pewnie
powiem w czasie kursu, że jestem zapalonym kolarzem i nie wiem jak
zostanę potraktowany :P


A nie mam pojęcia - z automobilklubem nie miałem do czynienia - z
WORD-em i egzaminami tak. W przyszłym roku kolejna kategoria. A i tak
pewnie trafisz na instruktora którego po prostu zatrudniają. ZTCP to
kurs i egzamin to ~5k PLN-ów plus  ukończona szkoła reddnia i prawo
jazdy od 3 lat w kategorii o którą się starasz i zdobywasz nowy zawód.
O hobby sobie pogadasz w czasie jazd bo one trochę trwają. Ja robiłem
kursy w AutoJarze na Ursynowie - nie miałem zastrzeżeń. Przy czym
trafił mi się instruktor-kobieta ale bardzo dobrze prowadząca jazdy i
cierpliwa na błędy.

Zdrówko

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:01

Witam,

Pewnie powiem w czasie kursu, że jestem zapalonym kolarzem i nie wiem jak
zostanę potraktowany :P


Pewnie zostaniesz potraktowany jak Koziołek Matołek :(
Bo kolarze to nie są tacy miejscy rowerzyści :)))
Bo na kursie na PJ masz poznać zasady ruchu drogowego i nauczyć sie je
przestrzegać.
Do czego rowerzystom jest bardzo daleko.
Podobnie jak skuterowym rozwozicielom pizzy.

Maciek Babcia Dobosz - 29 Sie 2008, 16:04



ZTCP to kurs i egzamin


Kurs instruktorski oczywiście. ;-)

Zdrówko

Kosu - 29 Sie 2008, 16:07


Co za bzdury.
Co ma komunizm wspólnego z PJ i egzaminem na PJ.
Cała reszta jest już zupełnie od czapy.


To że PRLowska masowa rzeczywistość połączona z sarmacką nędzą stworzyła
takie mity (między innymi). Nie powiesz mi, że wśród osób 40letnich i
starszych nie istnieje przeświadczenie, że każdy facet powinien mieć
prawko. Tak samo jak każdy powinien założyć rodzinę, każdy powinien mieć
maturę, każdy powinien lubić ziemniaki. Moja rodzina być może zbyt
wieśniacka i ultraprawicowa jest, ale takie mam odczucia, a ludzi im
podobnych jest pełno w tym kraju :)

pozdrawiam,
Kosu

Kosu - 29 Sie 2008, 16:11


Bo kolarze to nie są tacy miejscy rowerzyści :)))


Tego nie rozumiem.

Bo na kursie na PJ masz poznać zasady ruchu drogowego i nauczyć sie je
przestrzegać.


Akurat znam i przestrzegam. Robię 30 km dziennie po ulicach tego miasta
- pewnie więcej niż spora część kierowców. Mandat jeden - przejazd po
przejściu dla pieszych :]

Do czego rowerzystom jest bardzo daleko.


Akurat nie wszystkim.

Podobnie jak skuterowym rozwozicielom pizzy.


Akurat tu masz rację, ale aktualna generacja jest chyba jeszcze niżej w
rozwoju niż poprzednia - boją się jeździć ulicami i grzeją tymi
skuterkami po chodnikach i ścieżkach. Zgroza ;(

pozdrawiam,
Kosu

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:20

Witam,


| Co za bzdury.
| Co ma komunizm wspólnego z PJ i egzaminem na PJ.

To że PRLowska masowa rzeczywistość połączona z sarmacką nędzą stworzyła
takie mity (między innymi). Nie powiesz mi, że wśród osób 40letnich i
starszych nie istnieje przeświadczenie, że każdy facet powinien mieć
prawko.


Nie powiem.
Takie przeświadczenie nie istnieje.
Natomiast istnieje inne.
Że każdy uczestnik ruchu drogowego powinien znać jego przepisy i je
przestrzegać.

Moja rodzina być może zbyt wieśniacka i ultraprawicowa jest, ale takie mam
odczucia, a ludzi im podobnych jest pełno w tym kraju :)


Czy ultraprawicowość zwalnia od znajomości i stosowania się do zasad i
przepisów?

Jakieś komunikacyjne matoły doprowadziły do tego, że misie na skuterach,
poruszające sie w ruchu drogowym, rowerzyści takoż,  nie muszą nic wiedzieć
o jego przepisach.
Co oznacza, że nie muszą się do tego stosować.

Stąd bierze się odpowiedź skuterzysty jadącego chodnikiem:
- Nie muszę o tym wiedzieć bo nie muszę mieć prawa jazdy.

Okazuje się więc, że tylko posiadający PJ mają obowiązek przestrzegać
przepisy.

Może lepiej nie rób PJ i jeździj nadal rowerem (skuterem jak ALawa).
Nikt Cię nie ścignie i nic Ci nie zarzuci.

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:23

Witam,


| Bo kolarze to nie są tacy miejscy rowerzyści :)))
Tego nie rozumiem.


No to pogoogluj :)

Akurat znam i przestrzegam. Robię 30 km dziennie po ulicach tego miasta -
pewnie więcej niż spora część kierowców. Mandat jeden - przejazd po
przejściu dla pieszych :]


No proszę, jednak policja czasem wlepia za to mandaty?
I jak? Przestałeś, czy śmigasz dalej?
BTW. W powyższym sam sobie zaprzeczyłeś.
Przestrzegasz a jednak mandat.

Kosu - 29 Sie 2008, 16:27


Czy ultraprawicowość zwalnia od znajomości i stosowania się do zasad i
przepisów?


Ale o co Ci chodzi z tymi przepisami właściwie?

Jakieś komunikacyjne matoły doprowadziły do tego, że misie na skuterach,
poruszające sie w ruchu drogowym, rowerzyści takoż,  nie muszą nic
wiedzieć o jego przepisach.
Co oznacza, że nie muszą się do tego stosować.


To jest oczywisty błąd systemu i nie wiem po co mi to piszesz, bo w
wątkach rowerowych łatwo zauważyć, że jestem stałym zwolennikiem prawka
na rower (zupełnie rozłączonego z samochodowym).

Może lepiej nie rób PJ i jeździj nadal rowerem (skuterem jak ALawa).
Nikt Cię nie ścignie i nic Ci nie zarzuci.


Ty masz chyba jakieś problemy. O co Ci w ogóle chodzi? Huśtawka
hormonalna? Czy ja gdzieś cokolwiek piszę o przepisach? Czy ja je w
ogóle łamię? Chyba, że dla Ciebie jestem rowerzystą liberalnym, to łamię.

pozdrawiam,
Kosu

zly - 29 Sie 2008, 16:30


Bo na kursie na PJ masz poznać zasady ruchu drogowego i nauczyć sie je
przestrzegać.
Do czego rowerzystom jest bardzo daleko.
Podobnie jak skuterowym rozwozicielom pizzy.


Podobnie jak kierowcom osobowek... Dajcie spokoj juz. Chociaz akurat w
przypadku kierowcow poza celowym lamaniem przepisow rownie czesto zdarza
sie ich nieznajomosc

Kosu - 29 Sie 2008, 16:31


No proszę, jednak policja czasem wlepia za to mandaty?
I jak? Przestałeś, czy śmigasz dalej?


Na takich z sygnalizacją zsiadam zawsze. Wtedy dojeżdżałem do przejazdu
(Bitwy Warszawskiej/Grójecka) i wyczepiłem jedną nogę, ale wjechałem na
pasy, bo najczęściej zsiadam w jeździe. No i dostałem mandat za te
pokonane "hulajnogą" 5 metrów. Takie życie - nie protestowałem, zapłaciłem.

pozdrawiam,
Kosu

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:31

Witam,


| Czy ultraprawicowość zwalnia od znajomości i stosowania się do zasad i
| przepisów?
Ale o co Ci chodzi z tymi przepisami właściwie?


O rany :)))

To jest oczywisty błąd systemu i nie wiem po co mi to piszesz, bo w
wątkach rowerowych łatwo zauważyć, że jestem stałym zwolennikiem prawka na
rower (zupełnie rozłączonego z samochodowym).


Super.

Ty masz chyba jakieś problemy. O co Ci w ogóle chodzi? Huśtawka
hormonalna?


Kosu, w moim wieku? Wyluzuj :)))

Czy ja gdzieś cokolwiek piszę o przepisach?



na przejściu dla pieszych, rowerem).

Czy ja je w ogóle łamię? Chyba, że dla Ciebie jestem rowerzystą
liberalnym, to łamię.


Jesteś rowerzystą łamiącym i dostającym mandat. :))

zly - 29 Sie 2008, 16:34


Takie przeświadczenie nie istnieje.
Natomiast istnieje inne.
Że każdy uczestnik ruchu drogowego powinien znać jego przepisy i je
przestrzegać.


A gdzie takie istnieje? Bo chyba nie na warszawskich ulicach???

Jakieś komunikacyjne matoły doprowadziły do tego, że misie na skuterach,
poruszające sie w ruchu drogowym, rowerzyści takoż,  nie muszą nic wiedzieć
o jego przepisach.


Jest cala masa kierowcow z prawem jazdy od lat X0, ktorzy roniez nie znaja
przepisow. Bardzo fajnie to widac jak sie posadzi takiego 'co ty wiesz, ja
to juz kilkaset kkm przejechalem' przed programemdo testow na prawko

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:34

Witam,

No i dostałem mandat za te pokonane "hulajnogą" 5 metrów. Takie życie -
nie protestowałem, zapłaciłem.


Wiesz Kosu, fajnie, że przyznajesz sie do tego.
Mało kogo byłoby no to stać.
Mam przynajmniej nadzieję, że nie zapłaciłeś gotówką :)))

Kosu - 29 Sie 2008, 16:36


Jesteś rowerzystą łamiącym i dostającym mandat. :))


No i? To mam "może lepiej nie robić prawka"? Po prostu nie wiem o co Ci
chodzi. Wiem, że nie lubisz rowerzystów i nie trafiam do końca w Twoje
gusta towarzyskie. Ba - nawet mi to odpowiada, bo lubię takie ostrzejsze
dyskusje. Fajnie tylko gdyby był merytoryczne :]

Kończę i idę... tak tak!... na rower. Dobranoc :]

pozdrawiam,
Kosu

Szuwaks - 29 Sie 2008, 16:35

Witam,

Podobnie jak kierowcom osobowek... Dajcie spokoj juz.


No tak, spodziewałem się. :)))
Ale masz rację Marcinie, dajemy spokój.
:))

masti - 29 Sie 2008, 16:42


wystukał:


| Co za bzdury.
| Co ma komunizm wspólnego z PJ i egzaminem na PJ. Cała reszta jest już
| zupełnie od czapy.

To że PRLowska masowa rzeczywistość połączona z sarmacką nędzą stworzyła
takie mity (między innymi).


szczególnie w USA PRLowska rzeczywistość stworzyła mit, że nie da się zyc
bez prawa jazdy.

Kosu - 29 Sie 2008, 19:13


szczególnie w USA PRLowska rzeczywistość stworzyła mit, że nie da się zyc
bez prawa jazdy.



rzeczy są połączone, a jedynie, że jedna wynika z drugiej.

Zresztą USA to trochę inny kraj. Tam można żyć bez prawka - nie można
żyć bez samochodu, a to już ma jakiś sens - jakkolwiek byśmy nie
oceniali stosunku Amerykanów do motoryzacji (ja oceniam źle :])

W Polsce na samochód wielu osób nie stać, a prawko i tak robią. Mnie na
przykład nie stać - cała moja klasa w liceum robiła masowo kursy
na styk" z urodzinami, bo już mogą mieć prawko! I co? 20% ma dziś
samochód - głównie Ci spod Warszawy :]
Ja zrobię prawko w wieku 22 lat... pewnie bym to jeszcze odraczał, ale
akurat mi się przyda, bo zabiorę się pewnie na kilka wypraw i tam
zmiennik przy kierownicy ceniony bardziej niż darmozjad :P

pozdrawiam,
Kosu

Misiek - 29 Sie 2008, 19:55


No to jest akurat oczywiste - żeby skrócić czas oczekiwania na egzamin.
W W-wie w ośrodkach egzaminowania kierowców tłok prawie taki jak na
porodówkach.


Wow to na porodówkach też mówią "pani przyjdzie za 3 miesiące"? Ta
medycyna dziś czyni cuda ;)

komp - 30 Sie 2008, 03:03

Ja mogę polecić zdanie egzaminu w Warszawie... przecież i tak będziesz
potrącał pieszych tu, a nie w Łomży :]


No właśnie...
Łomża, Siedlce, Ostrołęka.... a potem jak się zobaczy tramwaj, to niektórzy
nie wiedzą co robić (co  widać na co dzień na naszych skrzyżowaniach).

Marek Jaskowiak - 30 Sie 2008, 05:19




| Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i mowia,
| ze nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
| Czy jest na to jakis sposob?

| błędnie, to występujesz o kontrolę z kamer. W aktualnym systemie
| zaliczenie zależy już tylko od Ciebie.

Dla  leniwych wrzucę info ze strony WWW WORD:
http://www.word.waw.pl/index.php?id=43&lng=pl

UWAGA: W przypadku zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenia egzaminu
osobie egzaminowanej przysługuje prawo do wniesienia skargi do organu
nadzorującego WORD Warszawa, tj. do Marszałka Województwa
Mazowieckiego. Skargi należy składać za pośrednictwem Dyrektora WORD
Warszawa, w sekretariacie Ośrodka przy ul. Odlewniczej 8.

Zdrówko


I pol roku z bani zanim rozpatrza :/

Marek Jaskowiak - 30 Sie 2008, 05:24





| I cale szczescie, ze nie jestes egzaminatorem (chociaz nie jestem na 100%
| pewien). Juz jest paranoja a co by bylo jakby tak mysleli jak ty...

paranaoja to sa umiejetnosci kierowcow ktorym ktos dal prawo jazdy

| Nie dociera do ciebie, ze ci sami ludzie nie zdaja w Wawie a zdaja w
| innym
| miescie.

| To znaczy, ze w Stolicy prezentuja slaba jazde a jadac do innego miejsca
| doznaja olsnienia?

jw, glownie mniej stresujacy ruch, mniejsze ulice, mniej mozliwosci
popelnienia bledu i wykazania swojej niewiedzy

| Wiesz co... zamilknij juz bo pieprzysz od rzeczy...
| Albo sie przyznaj, ze jestes warszawskim egzaminatorem :)

Jesli juz bawimy sie w psychologa, to ja bym powiedzial, ze kilka razy juz


Cienki z ciebie psycholog :)
Mam skierowanie na powtorny egzamin a jezdze prawie na codzien bez prawka
(od jakiegos czasu), samo prawko mam od od ponad 15 lat.
Moze wiec zanim zaczniesz zajmowac 'zaawansowana' anlityka ludzkich umyslow
przeczytaj chociaz jakas ksiazke :)

nie zdales i zamiast w koncu sie czegos nauczyc, to szukasz latwiejszych
rozwiazan.
Nie wiem jak jest teraz, ale chyba mieli montowac kamerki do samochodow? O
ile pamietam, podczas jazdy mozna bylo popelnic i 50 bledow, byle zadnego
nie powtorzyc (wyjatkiem byla opcja kiedy egzaminator uwazal, ze dalsza
jazda zagraza bezpieczenstwu).

| Jakie uklady jak sa kamery???

O wlasnie. Jesli sa kamery to chyba latwo podwazyc 'watpliwe' decyzje
egzaminatora? Chyba, ze jednak nie za bardzo jest co podwazac... Jak
pojedziesz dobrze, to egzaminator po prostu nie ma sie do czego przyczepic
i tyle. Ja na egzaminie raz przekroczylem predkosc (chyba, bo zapytal sie
mnie czy nie widzailem znaku, a ja go rzeczywiscie nie widzialem) i raz
najechalem na podwojna ciagla. Swiadomy jestem tylko tych dwoch bledow.
Dojechalem, egzaminator zapytal ktore podejscie uslyszal, ze drugie i
powiedzail, ze zdalem. Zadnej chamowy czy kombinowania


Nie wszyscy maja farta :/
--
marcin


Marek Jaskowiak - 30 Sie 2008, 05:25




| bullshit, ze sie tak wyraze. wyjazdy sa bo tam jest latwiej + ew
| ukladziki

| Jakie uklady jak sa kamery???

"Wiem o kamerach, ale wiem tez, ze egzaminatorzy wychodza z auta i
mowia, ze nie zdales, i do tego nie mowia dlaczego. I co dalej?
Czy jest na to jakis sposob?"

Czyli tye sam kameryw  Warszawie nie ptrzeszkadzają oblewać a w
identycznej sytuacji w Łomży już temu zapobiwgają. Weź sie chłopie
zastanów o co Ci właściwie chodzi...

Zdrówko


Ja wim o co mi chodzi, w przeciwienstwei do ciebie.

Marek Jaskowiak - 30 Sie 2008, 05:30




| Jezeli w warszawie zdaje 20% a na 'wyjazdach' 40 to chyba proste jest... i

A źródło tych rewelacji możesz podać czy to tylko "jedna pani drugiej
pani"? Bo szperałem trochę po stronach WORD-ów i statytyki trafiłem
tylko w Rzeszowie. Dal kategorii B zdawalność egzaminu praktycznego
kształtuje się na poziomie ~34%. Czyli średnio 3 razy przeciętnie się
zdaje. A też spokojnei jak w Łomży.


A jak ty to wyliczyles?

| do tego, jezeli dochodza sytuacje, ze ludzie, ktorzy na prawde umieja
| jezdzic nie zdaja po kilka razy a tam za pierwszym to czemu sie dziwic?
| Czy
| to jest normalne? Chyba nie...

A skąd wiadomo że umieją jeździć jak prawa jazdy nie mają. Ja mimo
paru lat doświadczenia nei powiem że jeżdżę naprawdę dobrze. Poprwanie
i bezkolizyjnei to tak. Natomiast jak ktoś o sobie - po kursei PJ
zaledwie - mówi że jeździ dobrze to mu po prostu nie uwierzę.

| Nie chodzi o to, ze nie wierza w skutecznosc swoich instruktorow, chodzi o
| to, ze doskonale znaja warszawskich egzaminatorow :/

Instruktorzy różne bzdury gadają - maiłem okazję wysłuchiwać
banialóków. A powiedzieli Ci że 30-40% z nich szkoli pracując na
czarno/. Zapewne nie. Zapytaj - możesz szko przeżyć.

Zdrówko


Kosu - 30 Sie 2008, 05:40


Cienki z ciebie psycholog :)
Mam skierowanie na powtorny egzamin a jezdze prawie na codzien bez
prawka (od jakiegos czasu), samo prawko mam od od ponad 15 lat.


Jeśli to Cię pocieszy, to są ludzie, którzy jeżdżą 40 lat i oblewają
egzaminy. To nie wstyd bać się jazdy w dużym mieście - po prostu trzeba
się tego nauczyć :]

pozdrawiam,
Kosu

Axel - 30 Sie 2008, 06:20




| Ja mogę polecić zdanie egzaminu w Warszawie... przecież i tak będziesz
| potrącał pieszych tu, a nie w Łomży :]
No właśnie...
Łomża, Siedlce, Ostrołęka.... a potem jak się zobaczy tramwaj, to
niektórzy nie wiedzą co robić (co  widać na co dzień na naszych
skrzyżowaniach).


Ale przeciez te szkoly nie ucza jezdzic w malych miastach. Tylko egzamin
jest poza Wwa.

Axel - 30 Sie 2008, 06:24




Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do innego
miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?


Moja corka 2 lata temu robila kurs i wyjezdzala na egzamin do Lomzy z Unia.

MAG - 30 Sie 2008, 06:40


Wow to na porodówkach też mówią "pani przyjdzie za 3 miesiące"? Ta
medycyna dziś czyni cuda ;)


Nie, ale mówią "pani jedzie do innego szpitala, żeby nie tracić czasu
najlepiej od razu do Nowego Dworu, Płońska, Płocka..." Do Łomży póki co
nie wysyłają, ale kto wie...

Pozdrawiam,
MAG

Maciek Babcia Dobosz - 30 Sie 2008, 10:50



| Dla  leniwych wrzucę info ze strony WWW WORD:
| http://www.word.waw.pl/index.php?id=43&lng=pl

| UWAGA: W przypadku zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenia egzaminu
| osobie egzaminowanej przysługuje prawo do wniesienia skargi do organu
| nadzorującego WORD Warszawa, tj. do Marszałka Województwa
| Mazowieckiego. Skargi należy składać za pośrednictwem Dyrektora WORD
| Warszawa, w sekretariacie Ośrodka przy ul. Odlewniczej 8.

| Zdrówko

I pol roku z bani zanim rozpatrza :/


Jak widać o terminach ustawowych masz takie same pojęcie jak o
realiach zdawania egzaminu na PJ...

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 30 Sie 2008, 10:55



Ja wim o co mi chodzi, w przeciwienstwei do ciebie.


Jakoś nie zauważyłem.  To Ty twierdzisz że w jednym miejscu identyczne
rozwiązanie nie zapobiega oszustwom a w innym jest gwarancją że
oszustw nie będzie. Klasyczna sprzecznośc której nawjwyraźneij nie
widzisz.

Zdrówko

Maciek Babcia Dobosz - 30 Sie 2008, 11:02



| Cienki z ciebie psycholog :)
| Mam skierowanie na powtorny egzamin a jezdze prawie na codzien bez
| prawka (od jakiegos czasu), samo prawko mam od od ponad 15 lat.

Jeśli to Cię pocieszy, to są ludzie, którzy jeżdżą 40 lat i oblewają
egzaminy. To nie wstyd bać się jazdy w dużym mieście - po prostu trzeba
się tego nauczyć :]


U mnie wzbudza lekkie przerażenie że ktoś się chwali że musi ponownie
zdawać egazmin (znaczy się popełnił albo jedno albo kilka poważnych
wykroczeń), jeździ jak twierdzi 15 lat, łamie świadomie przepisy -
jazda bez PJ to potwierdza. Do tego zamiast zdać kombinuje bo
najwyraźniej jednak nie potrafi po prostu egzaminu zdać.  I ktoś taki
uważa że jeździ bardzo dobrze - po prostu kolejny "miszcz kierownicy".

Zdrówko

zly - 30 Sie 2008, 07:08


Nie wszyscy maja farta :/


nie wszyscy licza na farta idac na egzamin

Kuglarz - 30 Sie 2008, 07:56





| Ja mogę polecić zdanie egzaminu w Warszawie... przecież i tak będziesz
| potrącał pieszych tu, a nie w Łomży :]
| No wła nie...
| Łomża, Siedlce, Ostrołęka.... a potem jak się zobaczy tramwaj, to
| niektórzy nie wiedzą co robić (co  widać na co dzień na naszych
| skrzyżowaniach).

Ale przeciez te szkoly nie ucza jezdzic w malych miastach. Tylko egzamin
jest poza Wwa.

--
Axel


Oni wiedza lepiej :)

Kuglarz - 30 Sie 2008, 07:56




| Dla  leniwych wrzucę info ze strony WWW WORD:
| http://www.word.waw.pl/index.php?id=43&lng=pl

| UWAGA: W przypadku zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenia egzaminu
| osobie egzaminowanej przysługuje prawo do wniesienia skargi do organu
| nadzorującego WORD Warszawa, tj. do Marszałka Województwa
| Mazowieckiego. Skargi należy składać za pośrednictwem Dyrektora WORD
| Warszawa, w sekretariacie Ośrodka przy ul. Odlewniczej 8.

| Zdrówko

| I pol roku z bani zanim rozpatrza :/

Jak widać o terminach ustawowych masz takie same pojęcie jak o
realiach zdawania egzaminu na PJ...

Zdrówko


Twoje pojecie przebja wszystkich za to :)

Kuglarz - 30 Sie 2008, 07:57




| Cienki z ciebie psycholog :)
| Mam skierowanie na powtorny egzamin a jezdze prawie na codzien bez
| prawka (od jakiegos czasu), samo prawko mam od od ponad 15 lat.

| Jeśli to Cię pocieszy, to są ludzie, którzy jeżdżą 40 lat i oblewają
| egzaminy. To nie wstyd bać się jazdy w dużym mieście - po prostu trzeba
| się tego nauczyć :]

U mnie wzbudza lekkie przerażenie że ktoś się chwali że musi ponownie
zdawać egazmin (znaczy się popełnił albo jedno albo kilka poważnych
wykroczeń), jeździ jak twierdzi 15 lat, łamie świadomie przepisy -
jazda bez PJ to potwierdza. Do tego zamiast zdać kombinuje bo
najwyraźniej jednak nie potrafi po prostu egzaminu zdać.  I ktoś taki
uważa że jeździ bardzo dobrze - po prostu kolejny "miszcz kierownicy".

Zdrówko


A co na milicje zapodasz? :D

Kosu - 30 Sie 2008, 08:32


Ale przeciez te szkoly nie ucza jezdzic w malych miastach. Tylko egzamin
jest poza Wwa.


Skoro ludzie zawalają egzaminy, to znaczy, że się nie nauczyli. Chyba,
że to jakoś inaczej działa ;]

pozdrawiam,
Kosu

Kosu - 30 Sie 2008, 08:34


A co na milicje zapodasz? :D


I co jeszcze dodasz? Że jesteś mistrzem i co Ci będzie jakiś egzaminator
mówił, że trzeba skręt sygnalizować, skoro i tak nic się nie stanie?

pozdrawiam,
Kosu

grzech - 30 Sie 2008, 09:12

Tak się składa, że kilka razy miałem okazję obserwować przebieg egzaminów na
PJ. Niestety włos się na głowie jeży i ręce opadają jak widzi się poziom
zdających. Większości zdających wydaje się, że ja potrafią rozpędzić się do
setki to są miszczami. Nie wiedzą zapewne, że takiej sprawności można
nauczyć małpę w ciągu krótkiego czasu. Problem polega na tym, że nie
potrafią zachować się na jezdni. Winę w dużej części przypadków ponoszą
szkoły jazdy nastawione wyłącznie na zysk a nie na naukę. Jeśli ktoś mi dziś
mówi, że 6 razy zdawał egzamin bo egzaminatorzy są źli to śmiało mu mogę
odpowiedzieć, że pieprzy bzdury albo chce usprawiedliwić swoje nieuctwo.

grzech

Mithos - 30 Sie 2008, 09:19


Skoro ludzie zawalają egzaminy, to znaczy, że się nie nauczyli. Chyba,
że to jakoś inaczej działa ;]


Ja uwazam, ze dobrze nauczylem sie jezdzic samochodem (we wszystkich
warunkach pogodowych z wylaczeniem ostatnich np. trab powietrznych) po
jakichs 2 latach od zrobienia prawa jazdy.

Trudno oczekwac ze ktos sie nauczy dobrze jezdzic samochodem po 30h
jazdy (czy ile tam jest na kursie), zwlaszcza jak lekcje bral latem, a
tu nagle spadnie snieg.

Mithos - 30 Sie 2008, 09:23


Też jeżdżę, bo kurs pewnie w najbliższym czasie (jeśli pogodzę ze
studiami) bądź od czerwca 2009. No i prawdę mówiąc nie wiem co można
zawalić na ulicy.


Na wszystkim, np. zbyt ostrym hamowaniu (a co niby zrobic jak jakis
dwupedal wjedzie nagle na przejscie na dla pieszych ?).

Ja mam prawo jazdy 6 lat (i tyle tez czasu jezdze, teraz jakies 20-30k
km rocznie, kiedys mniej) i jestem zupelnie odmiennego zdania - na
drodze, zwlaszcza w miescie, wszystko sie moze zdarzyc, a egzamin mozesz
oblac z byle bzdury. Nie ma tu znaczenia czy umiesz jezdzic czy nie.

Animka - 30 Sie 2008, 11:59


Z opowiadań kolegów słyszałem jak wyglądały te wyjazdy do Łomży. Ogólnie
cały dzień zawalony, bo jedzie się grupą i czeka nie wiadomo do której.
Jakbym tam oblał to miałbym stres, że znowu czeka mnie to samo, cały
dzień. IMHO nie warto.

Do tego dochodzą koszty i kolejne godziny, trzeba przecież w tej Łomży
potrenować...


Wie ktoś może gdzie i kiedy były kręcone odcinki nauki jazdy (gdzieś na
Śląsku) i puszczane  w kółko i na okrągło na TVN-ie?  Ulice puste, jedno
rondko. Autobusow i tramwajów tam chyba brak.

SkrypĂŤk - 30 Sie 2008, 13:35

Mithos nabazgrał:


| Też jeżdżę, bo kurs pewnie w najbliższym czasie (jeśli pogodzę ze
| studiami) bądź od czerwca 2009. No i prawdę mówiąc nie wiem co można
| zawalić na ulicy.

Na wszystkim, np. zbyt ostrym hamowaniu (a co niby zrobic jak jakis
dwupedal wjedzie nagle na przejscie na dla pieszych ?).

Ja mam prawo jazdy 6 lat (i tyle tez czasu jezdze, teraz jakies 20-30k
km rocznie, kiedys mniej) i jestem zupelnie odmiennego zdania - na
drodze, zwlaszcza w miescie, wszystko sie moze zdarzyc, a egzamin mozesz
oblac z byle bzdury. Nie ma tu znaczenia czy umiesz jezdzic czy nie.


No i dobrze, po co nam pechowcy na drogach :P

SkrypĂŤk - 30 Sie 2008, 13:46

John Cieplik nabazgrał:



| Czy ktos moze korzystal z takich uslug szkol (wyjazd na egzamin do
| innego miasta) i moze polecic jakas sprawdzona szkole?

| Na pewno kosztuje więcej a czy lepsze? Zastanów się, w krótkim czasie
| musisz wyjeździć komplet godzin. Nie jest to dobre. A potem egzamin, czy
| w Warszawie trudniej zdać? Nie sądzę, kwestia tylko taka, czy nauczysz
| się jeździć czy nie. W takiej szkole jak wspomniałem wcześniej ciężej się
| nauczyć:)

| Arek

Ja mam tylko egzamin do zdania i zalezy mi nza czasie. Jezdzic umiem ale
wiem, ze w Stolicy oblewaja za byle co :/


A zobaczysz, jak na studia pójdziesz - tam to dopiero za byle co oblewają!

SkrypĂŤk - 30 Sie 2008, 14:45

Kosu nabazgrał:


| Bo kolarze to nie są tacy miejscy rowerzyści :)))

Tego nie rozumiem.


No to niestety częsta przypadłość, że niektórym się miasto myli z torem
wyścigowym. Tacy kończą potem zawinięci w Ferrari na słupie.

castrol - 30 Sie 2008, 14:47


Nie taniej było wziąć jazdy? :P


Moze i taniej. Po kursie bralem jazdy i instruktora poprosilem aby
nauczyl mnie dobrze... ruszac. Tak - niby taka banalna sprawa a mialem z
tym problemy. I byc moze tu jest pies pogrzebany ze nie problemem jest
sam egzamin a kurs nauki jazdy ktory w wielu przypadkach, jak i moim,
byl nieporozumieniem. Dopiero po pierwszych egzaminach okazalo sie ze
mam problem z ruszaniem :D

Jak pisalem. Wydawalo mi sie ze dobrze jezdze, i zeby nie bylo - jestem
osoba obiektywna i nie szukam winnych wszedzie byle nie u siebie. Ja
wiekszosc egzaminow oblalem na placu - na miasto wyjechalem lacznie trzy
razy i za trzecim razem zdalem bezblednie. A najwiecej do myslenia dal
mi 7 egzamin gdzie trafilem na egzaminatora ktory byl cholernie
poblazliwy i do tego mowil mi co zle robie i tlumaczyl dlaczego. Ten
egzamin, paradoksalnie, nauczyl mnie wiecej niz caly kurs :)

MAG - 30 Sie 2008, 15:29


| osobie egzaminowanej przysługuje prawo do wniesienia skargi do organu...

I pol roku z bani zanim rozpatrza :/


Jeśli nawet, to już jest zupełnie inna sprawa.
Twoja wypowiedź zdradza umiłowanie do narzekania większe niż potrzeba
rozwiązywania problemów. Ale się nie przejmuj. To powszechna przypadłość.

Pozdrawiam,
MAG

MAG - 30 Sie 2008, 15:33

Moja corka 2 lata temu robila kurs i wyjezdzala na egzamin do Lomzy z Unia.


O matko! Odważny jesteś odpowiadając szczerze na pytania w obliczu tego,
   do czego tu już doprowadziło ;-)

Pozdrawiam,
MAG

MAG - 30 Sie 2008, 15:37


| Nie wszyscy maja farta :/

nie wszyscy licza na farta idac na egzamin


A jak mają wyjątkowego nie-farta?

Pozdrawiam,
MAG

SkrypĂŤk - 30 Sie 2008, 15:47

MAG nabazgrał:


| Nie wszyscy maja farta :/

| nie wszyscy licza na farta idac na egzamin

A jak mają wyjątkowego nie-farta?


To przykro nam strasznie.

MAG - 30 Sie 2008, 15:53


Stąd bierze się odpowiedź skuterzysty jadącego chodnikiem:
- Nie muszę o tym wiedzieć bo nie muszę mieć prawa jazdy.

Okazuje się więc, że tylko posiadający PJ mają obowiązek przestrzegać
przepisy.


Nie wiem jak jest teraz... ale w głębokiej podstawówce stałam się
szczęśliwą posiadaczką karty rowerowej. Był kurs - znaki drogowe
porozstawiane na alejkach w parku, pasy i linie zaznaczone kredą...
A potem egzamin - komisja złożona z milicjantów. Zadawali pytania nt.
przepisów i jak się zachowasz w takiej a takiej sytuacji. Przejazd
wyznaczoną trasą oczywiście też.

Jak jest teraz? Czy karty rowerowe zostały zniesione? Bo kiedyś
dokumentem uprawniającym do jazdy motorynką była karta rowerowa.

Pozdrawiam,
MAG

MAG - 30 Sie 2008, 15:55



| Jakieś komunikacyjne matoły doprowadziły do tego, że misie na
| skuterach, poruszające sie w ruchu drogowym, rowerzyści takoż,  nie
| muszą nic wiedzieć o jego przepisach.
| Co oznacza, że nie muszą się do tego stosować.

To jest oczywisty błąd systemu i nie wiem po co mi to piszesz, bo w
wątkach rowerowych łatwo zauważyć, że jestem stałym zwolennikiem prawka
na rower (zupełnie rozłączonego z samochodowym).


Hmmm... znaczy się kart rowerowych niet? Zniesione jako dziedzictwo
komunizmu?

Pozdrawiam,
MAG

MAG - 30 Sie 2008, 16:00


szczególnie w USA PRLowska rzeczywistość stworzyła mit, że nie da się zyc
bez prawa jazdy.


W USA to raczej względy praktyczne. Ale mogą wybrać opcję automat, co
sprawę nieco ułatwia.
Myślę, że tu by się takie rozwiązanie nie sprawdziło. Prawdziwemu
mężczyźnie automatyczna skrzynia biegów nie przystoi.

Pozdrawiam,
MAG

MAG - 30 Sie 2008, 16:02


| Nie wszyscy maja farta :/

| nie wszyscy licza na farta idac na egzamin

| A jak mają wyjątkowego nie-farta?

To przykro nam strasznie.


Im pewnie też, więc nie ma się co dziwić, że narzekają... ;-)

Pozdrawiam,
MAG

zly - 30 Sie 2008, 16:06


A jak mają wyjątkowego nie-farta?


To pojdzie zdawac drugi raz, nic strasznego sie nie stanie. Nie wszystkie
egzaminy trzeba zdac za pierwszym podejsciem. A jak ktos ma wyjatkowego
niefarta w zyciu, to dla swojego i innych bezpieczenstwa nie powinien
siadac za kolkiem...

Axel - 30 Sie 2008, 18:14




| Moja corka 2 lata temu robila kurs i wyjezdzala na egzamin do Lomzy z
| Unia.

O matko! Odważny jesteś odpowiadając szczerze na pytania w obliczu tego,
do czego tu już doprowadziło ;-)


Co prawda od zrobienia przeze mnie PJ obowiazkowy czas spedzony za
kierownica w ramach kursu zdecydowanie sie zwiekszyl, ale w dalszym ciagu
uwazam, ze kurs przygotowuje do egzaminu, a nie uczy jezdzic. Jezdzic sie
uczy pozniej - dobrze, jesli pod fachowym okiem.

Akarm - 30 Sie 2008, 18:28


Skoro ludzie zawalają egzaminy, to znaczy, że się nie nauczyli. Chyba, że
to jakoś inaczej działa ;]


Nie. Matoł zawsze bedzie matołem. Żeby nie wiem ile kursów odwalił.
Później jego wykładów słuchają następne pokolenia matołów...

Mithos - 31 Sie 2008, 04:44


A jak mają wyjątkowego nie-farta?


W zyciu trzeba miec troche szczescia.

Mithos - 31 Sie 2008, 04:46


Moze i taniej. Po kursie bralem jazdy i instruktora poprosilem aby
nauczyl mnie dobrze... ruszac.
Ten
egzamin, paradoksalnie, nauczyl mnie wiecej niz caly kurs :)


Czegos takiego to jeszcze nie slyszalem... Ktora szkola jest taka
wspaniala ? Jaki instruktor ?

MAG - 31 Sie 2008, 05:25

Nie. Matoł zawsze bedzie matołem. Żeby nie wiem ile kursów odwalił.
Później jego wykładów słuchają następne pokolenia matołów...


Hmmm... znaczy się zlikwidować cały system edukacyjny, bo jak ktoś ma
coś wiedzieć to się dowie, a jak nie to szkoła mu nie pomoże?

Pozdrawiam,
MAG

Mithos - 31 Sie 2008, 05:34


Hmmm... znaczy się zlikwidować cały system edukacyjny, bo jak ktoś ma
coś wiedzieć to się dowie, a jak nie to szkoła mu nie pomoże?


Szkola (czy to nauka jazdy, czy to studia) uczy podstaw. Reszty trzeba
sie nauczyc w praktyce.
Nauka jazdy nie nauczysz sie jezdzic bo :
1. Za malo godzin,
2. Zbyt mala dywersyfikacja warunkow zewnetrznych (pogoda, zachowanie
innych, czynniki losowe),
3. Obok siedzi pan/pani instruktor co zawsze nacisnie hamulec i ma sie
tego swiadomosc, albo powie co nalezy zrobic (jak sie juz totalnie
kursant zagubi).

Shrek - 31 Sie 2008, 11:53


BTW. W powyższym sam sobie zaprzeczyłeś.
Przestrzegasz a jednak mandat.


A ty ile masz mandatów na koncie? :P

Pozdr Shrek.

Shrek - 31 Sie 2008, 12:00


Natomiast istnieje inne.
Że każdy uczestnik ruchu drogowego powinien znać jego przepisy i je
przestrzegać.


Jasne. Ze szczególny uwzględnieniem przestrzegania ograniczeń
prędkości;) Szuwi czy ty się z jakiejś choinki urwałeś?

Jakieś komunikacyjne matoły doprowadziły do tego, że misie na skuterach,
poruszające sie w ruchu drogowym, rowerzyści takoż,  nie muszą nic
wiedzieć o jego przepisach.
Co oznacza, że nie muszą się do tego stosować.


Ogólnie rzecz biorąc obywatel nie ma obowiązku znać prawa. Ma obowiązek
go przestrzegać. Jak to uczyni to generalnie jego problem.

Stąd bierze się odpowiedź skuterzysty jadącego chodnikiem:
- Nie muszę o tym wiedzieć bo nie muszę mieć prawa jazdy.
Okazuje się więc, że tylko posiadający PJ mają obowiązek przestrzegać
przepisy.


Co jest oczywistą nieprawdą. To że jakiś debil tak stwierdził nie
znaczy, że staje się to prawdą.

Pozdr Shrek.

MAG - 31 Sie 2008, 14:39


Szkola (czy to nauka jazdy, czy to studia) uczy podstaw. Reszty trzeba
sie nauczyc w praktyce.
Nauka jazdy nie nauczysz sie jezdzic bo :
1. Za malo godzin,
2. Zbyt mala dywersyfikacja warunkow zewnetrznych (pogoda, zachowanie
innych, czynniki losowe),
3. Obok siedzi pan/pani instruktor co zawsze nacisnie hamulec i ma sie
tego swiadomosc, albo powie co nalezy zrobic (jak sie juz totalnie
kursant zagubi).



prawda nie na kursie, ale można się czegoś nauczyć. O twierdzi, że
cytuję "Matoł zawsze bedzie matołem"

Pozdrawiam,
MAG

castrol - 31 Sie 2008, 14:45


Czegos takiego to jeszcze nie slyszalem... Ktora szkola jest taka
wspaniala ? Jaki instruktor ?


Szkola na Brodnie, przy ul. Bazylianskiej - dawno to bylo wiec
instruktora juz nie pamietam nawet :D

Mithos - 31 Sie 2008, 15:32



prawda nie na kursie, ale można się czegoś nauczyć. O twierdzi, że
cytuję "Matoł zawsze bedzie matołem"


Mozemy jemu chodzi o to ze niektorzy nigdy sie nie naucza ? Mam
kolezanki co maja prawo jazdy dluzej niz ja, a jezdza calkowicie na
czuja i w moim odczuciu strasznie niebezpiecznie (mejkap + jednoczesne
pisanie smsow w aucie i kierowanie kolanami to codziennoscze - w sumie
to nawet ja tak nie umiem), ze o technice nie wspominam (po co redukowac
biegi?). O zgrozo wiekszosc nie dostala nigdy nawet zadnego mandatu, bo
metoda slodka minka + maslane oczka dziala idealnie (zwlaszcza ze to
bardzo ladne dziewczynki).

Szuwaks - 31 Sie 2008, 15:31

Witam,

| BTW. W powyższym sam sobie zaprzeczyłeś.
| Przestrzegasz a jednak mandat.
A ty ile masz mandatów na koncie? :P


W czasie 28 lat od kiedy mam prawo jazdy?
Czy od czasu porównania od kiedy ten User ma PJ?
:)


Strona 1 z 21, 2